"Nie chciałbym oddać tej koszulki"

Łukasz Bodnar samotnie uciekał przez 178 kilometrów pierwszego etapu 64. Tour de Pologne, który prowadził z Płońska do Olsztyna.

- Od początku etapu były próby ucieczek, powstało takie małe zamieszanie, ale to mnie się udało odjechać i musiałem kontynuować jazdę - powiedział kolarz, który od peletonu odskoczył już na czwartym kilometrze.

Reklama

Zawodnik grupy Action Uniqa ostatecznie zapłacił za wysiłek zajmując 165. miejsce na mecie etapu tracąc siedem minut i trzy sekundy do zwycięzcy i nowego lidera Graeme'a Browna z Rabobanku.

- W wyścigach Pro Tour ciężko jest dojechać do mety, szczególnie gdy ucieka się praktycznie od początku i w dodatku w tak ciężkich warunkach, jakie panowały w poniedziałek, kiedy mocno wiał wiatr. Jestem zadowolony z tego, że peleton dogonił mnie dopiero na 20 kilometrów przed metą i uważam to za swój sukces - stwierdził Bodnar.

Polak wygrywając trzy lotne premie został z dziewięcioma punktami liderem klasyfikacji najaktywniejszych.

- Nie chciałbym tej koszulki komuś oddać. Będę chciał jechać w niej jak najdłużej na pewno będę o nią walczył. Zakładałem atak podczas Tour de Pologne, ale nie na tym etapie. Gdy na półmetku moja przewaga wynosiła około 10 minut to swoje szanse oceniałem 50 na 50, spodziewałem się jednak, że zostanę doścignięty - zakończył kolarz Action Uniqa.

W poniedziałek bardzo dobrze spisał się też jego kolega z zespołu Błażej Janiaczyk, który zajął ósme miejsce. W klasyfikacji generalnej jest najwyżej usytuowanym Polakiem - zajmuje 10. pozycję, tracąc 10 sekund do Browna.

Paweł Pieprzyca, Olsztyn

Zobacz plan transmisji z TdP w Eurosport 2!

Dowiedz się więcej na temat: Tour de Pologne | de Pologne | pologne | tour

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje