Nie chcą Majewskiego!

Grzegorz Szamotulski od wtorku nie jest już zawodnikiem Amiki Wronki. Wkrótce z wronieckim klubem może pożegnać się jeszcze kilku innych piłkarzy, chyba że z klubu odejdzie trener Stefan Majewski. Na to na razie się nie zanosi.

- Kolejni piłkarze także szykują się do przeprowadzki. Jak tak dalej pójdzie to ten zespół przestanie istnieć. Jak nie teraz, to po zakończeniu sezonu - powiedział jeden z zawodników "Przeglądowi Sportowemu". W czerwcu kończą się umowy pięciu graczom Amiki: Szamotulskiemu, Veselinowi Djokoviciovi, Mamii Dżikii, Jackowi Dembińskiemu i Pawłowi Skrzypkowi. "Szamo" już rozstał się z klubem, trzema następnymi zainteresowany jest Lech Poznań. Swoją dalszą grę we Wronkach Paweł Kryszałowicz uzależnia od tego czy w klubie zostanie trener Majewski.

Reklama

Jak poinformował "Przegląd Sportowy" od poniedziałku w Amice jest otwarty konflikt pomiędzy szkoleniowcem i zawodnikami. Wtedy to piłkarze z Wronek odmówili wyjścia na trening w ramach poparcia dla Szamotulskiego, którego trener Majewski przesunął tego dnia do rezerw. Bramkarz padł ofiarą swoich odważnych wypowiedzi, gdy w szatni po niedzielnym, zremisowanym 2:2 meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, powiedział szkoleniowcowi Amiki, co nie podoba się piłkarzom w jego stylu pracy. Ponadto oskarżył Majewskiego o brak wiary w zdobycie mistrzostwa Polski.

Trener następnego dnia postanowił ukarać zawodnika. Inni gracze wronieckiej drużyny zareagowali natychmiast odmawiając wyjścia na trening i żądając zmiany szkoleniowca. - Koledzy wstawili się za mną. Dziękuję im za ten gest solidarności, bo tak naprawdę nie spodziewałem się go - powiedział Szamotulski w "PS".

W negocjacje pomiędzy piłkarzami a zarządem włączył się selekcjoner Paweł Janas. Tylko dzięki niemu zawodnicy wyszli na wtorkowe zajęcia. Tylko za jego namową zdecydowaliśmy się normalnie trenować. Gdyby nie przyjechał, to pewnie zespół by się rozpadł. A tak, to chcemy już tylko dotrwać do końca sezonu - powiedział "PS" anonimowo jeden z graczy. Na obu wtorkowych treningach zawodnicy nie odzywali się w ogóle do trenera Majewskiego, mechanicznie wykonując jego polecenia.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: majewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje