Nie będzie ery Tomasza Majewskiego

Zawiedziony, smutny i zły opuszczał Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) Stadion Olimpijski w Berlinie po zdobyciu srebrnego medalu (21,91) lekkoatletycznych mistrzostw świata. Wygrał z najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie Amerykanin Christian Cantwell (22,03).

- Nie będzie ery Tomasza Majewskiego - tak z opuszczoną głową sam skomentował sobotni konkurs. - Jestem rozczarowany i to głównie z tego powodu, że nie powalczyłem w ostatniej próbie. Po pchnięciu na 21,91 w piątym podejściu myślałem, że jest już po zawodach i się przeliczyłem - dodał.

Reklama

To, że wicemistrz olimpijski Cantwell jest mocny podopieczny Henryka Olszewskiego wiedział już wcześniej. Wielokrotnie powtarzał, że to właśnie między nimi toczyć się będzie walka o złoto.

- Już na rozgrzewce pchał powyżej 22 metrów. Wytrzymał presję w konkursie, dobrze zakręcił i stało się - ocenił.

Pocieszeniem dla 28-letniego Polaka jest fakt, że żaden kulomiot po zdobyciu złota w igrzyskach olimpijskich nie sięgnął także po złoto mistrzostw świata. - Nie udało się i mi - podsumował.

Patrząc trzeźwym okiem na konkurs, uważa, że był bardzo ciekawy dla kibiców. - Chyba publiczność powinna być zadowolona. Pięciu zawodników pchnęło kulę powyżej 21 metrów. Cieszę się, że na trzecim miejscu znalazł się Ralph Bartels - dodał.

Na pytanie, czy jest zły i jak będzie to odreagowywał - uśmiechnął się i powiedział: - Zły to ja byłem od razu po konkursie, zanim nie zszedłem z płyty stadionu. Teraz zaczyna ze mnie schodzić zmęczenie i już mi wszystko jedno.

Próby pocieszania, że wicemistrzostwo świata jest dobrym osiągnięciem na niewiele się zdały. "Tak, rzeczywiście zostałem wicemistrzem świata, ale nie o to chodziło. Chciałem być mistrzem".

Czy oskarża dziennikarzy i kibiców, że zbyt wcześnie zawiesili mu na szyi złoty medal? - Nie. Was tam nie było. To ja stałem w kole, to ja byłem sam z kulą i to ja nie pchnąłem dalej - zaznaczył.

Majewski startem w Berlinie nie zakończył jeszcze sezonu. - Teraz mam zamiar walić Cantwella jak go tylko spotkam. Może go nawet jeszcze pokonam i będę miał satysfakcję, ale nie o to chodzi! Wszystko, co było do osiągnięcia w tym roku, było tutaj, cała reszta to tylko zabawa - podkreślił.

Ale ... - Za dwa lata będziemy znowu próbować - zakończył optymistycznym akcentem.

Tomasz Majewski wicemistrzem świata

Bolt zachowuje się inaczej niż pozostali

Berlin pamięta o Owensie

Rostkowska w półfinale na 800 m

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje