NFL: Pierwsza porażka Raiders!

Drużyna Sebastiana Janikowskiego, Oakland Raiders, doznała po raz pierwszy w tegorocznym sezonie porażki, ulegając na wypełnionym po brzegi własnym stadionie, odwiecznemu rywalowi Denver Broncos 24-33 (7-17, 17-7, 0-3, 0-6).

Goście, jakby nic sobie nie robiąc z ryku ponad 62 000 widzów, od początku spotkania ruszyli do zdecydowanych ataków i już po sześciu minutach gry prowadzili 17-0. Niesieni dopingiem żywo reagującej widowni Raiders jakby się przebudzili pod koniec pierwszej kwarty, zdobywając 6 punktów za przyłożenie i dodatkowy punkt celnym strzałem zyskuje Janikowski, jest 17-7.

Reklama

Drugą kwartę Broncos zaczęli przyłożeniem z kopnięciem, co dało im prowadzenie 24-7.

Jeźdźcy w poprzednich spotkaniach przyzwyczaili swoich kibiców, że przeciwnik musi ich wystraszyć wysokim prowadzeniem, dopiero wówczas ruszają zdecydowanie do ataku. Tak było i tym razem. Sygnał do ataku dał kolegom Sebastian Janikowski kopnięciem z 19 jardów zdobył 3 punkty za fieldgoal. Tym samym stadion ponownie wrzał. Dwa kolejne przyłożenia, po których Sebastian pewnymi kopnięciami dorzuca po punkcie do każdego i na przerwę drużyny schodzą z rezultatem remisowym 24-24.

Po przerwie wszyscy oczekiwali zmasowanych ataków Raiders. Obrońcy z Denver jednak nie dają się wymanewrować, mało tego, udaje im się podprowadzić piłkę na 32 jard. Po czym kicker Broncos Joe Nedney kapitalnym uderzeniem zdobył 3 punkty. Sebastian znów próbuje poderwać drużynę do walki, Raiders doprowadzają piłkę na 49 jard i wówczas przed szansą staje Polak. Piłkę ustawia mu Shane

Lechler, Seb uderza bardzo mocno piłkę, jednak ku rozpaczy wszystkich fanów Raiders piłka o centymetry mija słupek.

W końcówce to jednak goście zdobywali punkty. Rozgrywający świetny mecz kicker drużyny z Denver, Joe Nedney dwukrotnie z odległości 22 jardów zalicza po 3 punkty za fieldgoal, tym ostatnim kopnięciem ustalił on wyniki meczu na 33-24 dla Broncos.

Po meczu Sebastian Janikowski byl wsciekly na siebie za kolejne niewykorzystanie szansy, tym razem z 49 jardow.

- Musze trenować na tej nawierzchni. Cały tydzień trenujemy na trawie , a dziś w meczu o punkty przyszło mi kopać z miejsca, w którym akurat było błoto (na tym samym stadionie swoje mecze rozgrywają bejsbolisci Oakland Athletics) i pośliznałem się, stawiając ostatni krok przed kopnięciem - wyjaśniał Polak.

- Czy jesteś zawiedziony swoim początkiem sezonu?

- Oczywiście ze jestem zawiedziony, w trzecim kolejnym meczu nie wykorzystuję

szansy na fieldgoal. Gdy grałem na Florydzie, nie zdarzało się to często. Muszę więcej trenować, aby poprawić skuteczność. Wymagam dużo więcej od siebie niż do tej pory pokazałem.

- Na rozgrzewce aż miło było popatrzeć jak wychodzą Ci celne strzały z różnych odleglości.

- Tak, ale rozgrzewka to rozgrzewka, a mecz to mecz. Na rozgrzewce mi wszystko wychodziło, później powiedziałem trenerom, że z bejsbolowego klepiska, a takie częściowo pokrywa naszą murawę. Nie mogę dobrze kopać. Kopię innym stylem niż reszta kickerów w lidze, bardzo duże znaczenie ma mój ostatni krok prawa noga, przerzucam na nią balans ciała i jeśli w tym momencie się poślizgnę, wiadomo że uderzenie nie będzie w pełni celne.

Dziennikarze na pomeczowej konferencji prasowej, ostro atakowali coacha

Raiders Jon Grudena, pytaniami na temat skuteczności Polaka.

- Czy słuszne było zatrudnienie tak drogiego kickera, któremu jak na taki kontrakt, zbyt często zdarzają się pomyłki, tym czasem Raiders przegrywają po kopnięciach swojego byłego zawodnika (Joe Nedney przyp.)?

- Jeżeli miałbym podjąć decyzję o zatrudnieniu Sebastiana jeszcze raz, również bym zatrudnił tego młodego człowieka. Ma on wciąż wielkie możliwości. Mam do niego zaufanie, widząc jak pracuje na treningach. Śmiało mogę powiedzieć, że drzemie w nim wielki talent.

Chris Reiko, Oakland Interia.PL

Dowiedz się więcej na temat: Sebastian Janikowski | goście | mecz | denver | porażka | NFL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje