NBA 2004/05: Polowanie na mistrza

Jeszcze mamy świeżo w pamięci nieprzespane noce podczas czerwcowych finałów, wydaje nam się jakby zaledwie kilka dni temu "Tłoki" zmiażdżyły pewnych siebie Lakers...

To wszystko już jednak historia, a rzeczywistość to początek nowego, 59. sezonu National Basketball Association. 30 zespołów rozpocznie rywalizację już niebawem - pierwsze mecze odbędą się w nocy z wtorku na środę naszego czasu.

Reklama

Broniący tytułu Pistons przystępują do rozgrywek z mocnym postanowieniem powtórzenia sukcesu. - Będziemy musieli walczyć o wszystko, tak jak w minionym sezonie - deklaruje rozgrywający Chauncey Billups, najbardziej wartościowy (MVP) zawodnik rywalizacji finałowej z "Jeziorowcami".

Fachowcy twierdzą, że zespół z Detroit może być jeszcze lepszy niż w ubiegłym sezonie, ale są także zagrożenia. Larry Brown będzie miał do dyspozycji pozyskanych Antonio McDyessa, Derricka Colemana i Carlosa Delfino, którzy niejako zastąpią Mehmeta Okura, Corlissa Wiliamsona i Mike'a Jamesa. Bardzo dużo zależy szczególnie od postawy i zdrowia tego pierwszego. Jeśli McDyess uniknie kontuzji, to nie zazdrościmy rywalom "Tłoków"...

Nienaruszony trzon drużyny (Richard Hamilton, Tayshaun Prince, dwaj Wallace'owie i wspomniany Billups) gwarantuje wielką i "niszczącą" defensywę czyli znak firmowy mistrzów ligi. Atak teamu z Detroit - z nowymi nabytkami - powinien dostarczać jeszcze więcej punktów. Powtórka z ubiegłego sezonu jest więc możliwa, choć warto będzie obserwować jak Pistons wytrzymają presję faworyta. - Teraz wszyscy będą starali się nas "ustrzelić", a my musimy uciekać - stwierdził Billups.

Na Wschodzie gonić będą przede wszystkim Pacers, których liderem pozostaje Jermaine O'Neal, a mentalnym przywódcą Reggie Miller (z powodu złamanej ręki opuści jednak początek sezonu). Szkoleniowiec drużyny z Indianapolis Rick Carlise na pewno mocno przeżył ostatnią porażkę z Pistons w finale Konferencji Wschodniej i będzie zdeterminowany, by pokonać Browna, na rzecz którego stracił dwa lata temu posadę w Detroit.

Po kilku sezonach w Lakers na Wschód wrócił Shaquille O'Neal i to do Heat, którzy już w ubiegłym sezonie byli w II rundzie playoffs. Wszyscy w Miami nastawiają się na oglądanie pary Dwayne Wade - Shaq i czekają jak najlepszy center w lidze przystosuje się do koncepcji Stana Van Gundy'ego.

Nazwisko Van Gundy pozwoli nam "przeskoczyć" na Zachód, a konkretnie do Houston, gdzie Jeff będzie musiał radzić sobie z gwiazdorskimi zapędami Tracy'ego McGrady'ego i sprawić, żeby drużyna również miała trochę pożytku z jego gry. Z Rockets odeszli Steve Francis i Cutino Mobley, ale pozostał Yao Ming.

Dwie poważne opcje w ataku plus dobra obrona mogą być gwarancją sukcesu "Rakiet", ale nie na miarę wygrania Konferencji, bowiem w tym wyścigu faworytami są SpursWolves. Obie drużyny przystępują do rozgrywek w niemal nienaruszonych składach, ale dodanie Brenta Barry'ego oraz mistrzowskie doświadczenie szkoleniowe Grega Popovicha czynią lekko uprzywilejowaną ekipę z San Antonio. Nie zgadza się z tym na pewno Kevin Garnett i... na to liczymy.

Faworytem nie będą już Lakers, ale mimo odejścia Shaqa nie skreślajmy drużyny z LA. Kobe Bryant został uwolniony od zarzutu gwałtu i będzie mógł się poświęcić roli lidera. Rudy Tomjanovich, który zastąpił na stanowisku szkoleniowca Phila Jacksona, ma do dyspozycji grupę utalentowanych i głodnych sukcesu graczy. To może być fajny zespół do oglądania.

System rozgrywek się nie zmienił. Nadal osiem najlepszych drużyn z każdej Konferencji awansuje do playoffs, w trakcie których wyłoniony zostanie mistrz NBA lub jak wolą Amerykanie "World Champion".

Roszady organizacyjne jednak są, bowiem zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie dodano po jednej dywizji (każda z nich liczyć będzie po pięć ekip). New Orelans Hornets przenieśli się do Konferencji Zachodniej, a konkretnie do Southwest Division. To efekt powrotu zawodowej koszykówki do Charlotte. Bobcats, którzy chyba słusznie skazywani są w tym sezonie na klęskę, zagrają w Southeast Division.

Na razie aż do 20 kwietnia czekają nas mecze sezonu regularnego. Każda z drużyn rozegra ich po 82. To mordercza dawka dla koszykarzy, ale całkiem przyjemna dla kibiców.

"This is NBA, I really love this game".

Zobacz SKŁADY 30 drużyn, przeczytaj PROGNOZY ich występów. oraz sprawdź ligowy TERMINARZ.

Dowiedz się więcej na temat: detroit | lakers | polowanie | "Mistrz" | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje