Napięty kalendarz wicemistrzów

Koszykarze PGE Turów Zgorzelec w pierwszym sezonie występów w europejskich pucharach osiągnęli sukces awansując do turnieju finałowego Pucharu ULEB.

Słoweński trener Saso Filipovski zdaje sobie sprawę, że jego zespół czekają w najbliższym czasie najistotniejsze mecze sezonu.

Reklama

Wicemistrz Polski, który jest liderem tabeli Dominet Bank Ekstraklasy, w dniach 5-6 kwietnia zagra w finale Pucharu Polski w Sopocie, tydzień później rywalizować będzie w Turynie w finale Pucharu ULEB, a 16 kwietnia rozpocznie walkę w play off o mistrzostwo Polski.

- Awans do najlepszych ośmiu zespołów Pucharu ULEB to sukces nie tylko Turowa, ale polskiej koszykówki. Cieszę się, że osiągnęliśmy tak wiele tym bardziej, że moi zawodnicy zdobywają dopiero doświadczenie w Europie i na tak wysokim poziomie nie grali wcześniej. Czeka nas najtrudniejszy okres, bo w najbliższym miesiącu mamy najważniejsze mecze w sezonie. To wielkie wyzwanie dla mnie jako trenera. Trudno przy tak napiętym kalendarzu cokolwiek kalkulować. Dlatego nie wybiegam w przyszłość. Musimy się skupiać na każdym meczu tak jakby to było spotkanie o mistrzostwo i w każdym walczyć o zwycięstwo - powiedział trener Saso Filipovski.

- Osiągnęliśmy na razie cele, które zakładaliśmy przed sezonem - udział w finale i pierwsze miejsce w tabeli. Krok po kroku realizujemy dalej nasz plan. Zespół jest w dobrej formie. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by do każdego z meczów przygotować koszykarzy jak najlepiej fizycznie i psychicznie - dodał słoweński szkoleniowiec.

W Turynie rywalem PGE będzie w ćwierćfinale Dynamo Moskwa prowadzone przez jednego z najlepszych trenerów Europy Serba Svetislava Pesica. W 1/16 finału Pucharu ULEB Turów wyeliminował mistrza Czech CEZ Nymburk prowadzonego przez nowego trenera reprezentacji Polski Muli Katzurina, a w 1/8 mistrza Ukrainy BC Kijów.

- Dynamo jest moim zdaniem najlepszym zespołem turnieju Final Eight. Oglądałem mecze ekipy z Moskwy w Pucharze ULEB co tydzień dzięki transmisjom telewizyjnym. Nie boimy się konfrontacji. Wiem, że stać nas na walkę z zespołem z Rosji. Jedziemy do Turynu nie na wycieczkę, a po zwycięstwa. To jest tylko jeden mecz i wszystko się może zdarzyć - powiedział Saso Filipovski.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy