Najman dla INTERIA.PL: Trzeciej szansy mogę nie dostać

- To już moja druga szansa, druga wielka walka. Pierwszą, o tytuł międzynarodowego mistrza Polski, przegrałem w ubiegłym roku. Trzeciej mogę już nie dostać, więc to może być moja ostatnia szansa na poważną walkę w zawodowym sporcie - podkreśla w rozmowie z INTERIA.PL Marcin Najman, który 11 grudnia zmierzy się z Mariuszem Pudzianowskim.

"El Testosteron" zmierzy się z "Pudzianem" w formule MMA. Walka będzie głównym wydarzeniem 12. edycji Konfrontacji Sztuk Walki, która odbędzie się już za dwa tygodnie na warszawskim Torwarze.

Reklama

INTERIA.PL: Zacznijmy od samego początku. Skąd wziął się pomysł na walkę z Mariuszem Pudzianowskim?

MARCIN NAJMAN: - Mariusz jakiś czas temu ogłosił na łamach ogólnopolskiej prasy, że nie był palcem robiony i może walczyć, chociaż nie padło zdanie o formule walki. Przez lata trenował sztuki walki, wiem że federacja KSW bodajże dwa lata temu prowadziła już z nim rozmowy. Padł pomysł, żeby Pudzianowski stoczył walkę ze mną, a ja na to przystałem.

Ciężko było Pana namówić do tej walki?

- Nie, bardzo szybko się dogadaliśmy. Pudzianowski negocjował dłużej ode mnie.

Pewnie chodziło o pieniądze?

- Niekoniecznie. Kontrakt składa się z wielu elementów, to by było za proste, gdyby decydowały tylko sprawy finansowe.

Zgodzi się Pan, że może więcej zyskać na walce od rywala? Pudzianowski przystępuję do walki z pozycji najsilniejszego człowieka świata. O zwycięstwie nad gościem z taką opinią usłyszy cały świat, a porażka wielkiej ujmy nie przyniesie.

- Gdyby to była walka bokserska, to możliwe byłyby dwa rezultaty; albo bym wygrał, albo bym wygrał przed czasem. Ale my spotykamy się na neutralnym gruncie. Przyznam szczerze, że ja mogę na tej walce więcej stracić. Dlaczego? Bo to już moja druga szansa, druga wielka walka. Pierwszą, o tytuł międzynarodowego mistrza Polski, przegrałem w ubiegłym roku (porażka przez KO z Andrzejem Wawrzykiem - przyp. red). Trzeciej mogę już nie dostać, więc to może być moja ostatnia szansa na poważną walkę w zawodowym sporcie.

- A Mariusz? On może stracić dużo mniej. Jak przegra, to może powiedzieć, że to była dopiero jego pierwsza walka, że musiał zapłacić frycowe i tyle.

Spodziewał się Pan tak dużego zainteresowania walką? Media, zwłaszcza internetowe, a także fora huczą od informacji na temat waszego starcia.

- Tak, spodziewałem się tego. Będąc kibicem sportów walki z wielką ochotą sam chciałbym takie starcie zobaczyć. Nawet najwięksi fachowcy nie potrafią przewidzieć, co się wydarzy. Szansę oceniam na pół na pół. Mam swoje argumenty, Pudzianowski ma swoje, zobaczymy co z tego wyjdzie w ringu.

Bukmacherzy, a także internauci, częściej stawiają na "Pudziana". Lepiej przystępować do walki nie będąc jej faworytem?

- Z tego co wiem Pudzianowski jest zdecydowanym faworytem bukmacherów, typują chyba 4:1 dla niego. Ale ja nie walczę dla bukmacherów. Wiem co mam do zyskania, i co mam do stracenia. Obiektywnie, bez zbędnego pompowania balonika, oceniam swoje szanse na 50 procent. Kto będzie lepiej przygotowany taktycznie i zrealizuje taktykę w ringu, narzuci swój styl walki, ten zwycięży. MMA to inny wysiłek niż boks. Pięć minut, jakie trwa pierwsza runda, to jak wieczność, dlatego tak ważne będzie przygotowanie kondycyjne.

Porównuje się was do Dawida i Goliata, a będąc bardziej na czasie można też przytoczyć Wałujewa i Haye'a....

- Nie sądzę, żeby te porównania były najlepsze, chyba, że chodzi o wagę, bo różnica wzrostu między nami jest minimalna. Natomiast jeśli chodzi o wagę, to dzielić nas będzie jakieś 30 kilogramów. Ważę obecnie 100 kg, a on około 130. W pewnym sensie to atut dla niego, a w pewnym dla mnie.

Pierwszy raz przygotowuje się Pan do walki w formule MMA. Jak wyglądają te przygotowania?

- Z uwagi na to, że jest to mój debiut w MMA, który miał nastąpić już w maju, ale przez kontuzje został przeniesiony, przygotowania są długie, trwają już trzeci miesiąc. Dla porównania powiem, że przed walkami bokserskimi przygotowywałem się 6-8 tygodni, teraz przepracuję 12, także będę w doskonałej dyspozycji!

Rozmawiał: Dariusz Jaroń

Zobacz także:

"Pudzianowski ma jaja, ale może skończyć jak Jordan"

"Pudzian" trenuje od 6 rano, Najman - błyskawica

Najman: Tymi ciosami znokautuje Pudzianowskiego

Dowiedz się więcej na temat: sport | boks | Druga szansa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama