MŚ WEC: Organizatorzy chcą przechytrzyć pogodę

To już trzeci dzień zawodów Windsurfing Era Cup a udanych wyścigów jak na lekarstwo. Organizatorzy jednak nie poddają się. Mimo zmiennego wiatru robią wszystko, by rozegrał się chociaż jeden kolejny wyścig.

Ok.godz. 14 wiatr liczył już średnio 10 węzłów, ale wiał od brzegu czyli nie tam gdzie trzeba. Organizatorzy sprawnie zmienili tory wyścigu. Na nic to się zdało. Po pół godzinie, kiedy już zawodnicy gotowi byli do startu, wiatr ucichł i spadł poniżej limitu 7 węzłów.

Reklama

Kolejne godziny deskarze spędzili na plaży umilając sobie czas grą w siatkówkę i śpiewaniem przy wtórze gitary brytyjskiego surfera Rossa Williamsa.

- 17:11 - Flaga D jest w górze co oznacza konieczność przygotowania się do wyjścia na wodę. Zostanie podjęta ponowna próba puszczenia wyścigów mimo nie do końca stabilnych warunków. - czytamy na stronie www.wec.pl, gdzie na żywo można śledzić łebskie zmagania.

W końcu wystartowały wszystkie floty. Jednak tym razem wyścig ukończyła tylko żółta flota mężczyzn, w której jako trzeci do mety przypłynął Michał Polanowski za Włochem Andreą Cucchi i Amerykaninem Kevin'em Pritchard'em. To już drugi dobry start Polaka.

Wyścig kobiet i "niebieskich" został przerwany, odwołano też drugi start żółtych.

Kwadrans przed godz. 19 kobiety ponowie wystartowały, chcąc wyrównać statystykę zaliczonych startów. Niestety próba przechytrzenia pogody nie udała się.

Dowiedz się więcej na temat: wiatr | wyścig

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje