MŚ: Protest uwzględniony, finał bez Jesień

Krótko, zaledwie kwadrans, cieszyła się Anna Jesień z awansu do finałowego biegu na 400 m przez płotki w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie.

Protest jamajskiej ekipy dotyczący dyskwalifikacji Kaliese Spencer został uznany. Na pierwsze miejsce w drugiej serii półfinałowej powróciła Spencer, a Jesień spadła na czwarte.

Reklama

Po wyjściu z drugiego wirażu na prostą zawodniczka AZS AWF Warszawa zaczęła przyspieszać. Przed ostatnim płotkiem była na drugiej pozycji, dającej bezpośrednią kwalifikację do finału. Niestety, potrąciła nogą płotek, straciła rytm i metę minęła jako czwarta. Potem długo wpatrywała się w tablicę z wynikami, mając nadzieję - jak przyznała - że być może "wejdę do finału z czasem". Tak się jednak nie stało.

"Byłam jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek i pogubiłam się technicznie. Nie wiem tak naprawdę dlaczego. Popełniłam jakiś błąd, który nie powinien mi się już przytrafić. Ale taki jest jednak sport. Nie wystarczy być tylko dobrze przygotowanym" - mówiła po biegu Jesień.

Rozmawiając z mediami, brązowa medalistka poprzednich mistrzostw świata w Osace (2007) nie wiedziała, że w międzyczasie zdyskwalifikowana została zwyciężczyni tej serii półfinałowej za przewrócenie płotka rywalce z toru obok (art. 168.7 regulaminu IAAF). Kiedy ta wiadomość dotarła do Jesień, zawodniczce od razu poprawił się humor. Niestety, na krótko.

Odwołanie do IAAF złożyło kierownictwo jamajskiej ekipy, zostało ono uwzględnione. Sytuacja wróciła więc do punktu wyjścia - pierwsza na mecie była Spencer, a czwarta Jesień, której do awansu brakło czterech setnych sekundy.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: finał | akcja protestacyjna | jesień

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje