Mourning znów wielki

Miami Heat, mimo siedemnastego w sezonie przekroczenia przez Allena Iversona bariery 40 punktów, ograli w swej American Airlines Center Philadelphię 76ers 83:81.

Decydujące punkty zdobył na 5,7 sekundy przed końcową syreną Tim Hardaway. Rozgrywający ekipy Pata Riley`a przedryblował z piłką w okolicę lewego rogu boisku i mimo natarczywej defensywy Erica Snowa trafił z niemal 7 metrów zapewniając gospodarzom 47. triumf w sezonie.

Reklama

11 sekund wcześniej Dikembe Mutombo zebrał piłkę po niecelnym rzucie Snowa i hakiem przedziurawił kosz rywali, nie wykorzystał jednak dodatkowego rzutu wolnego.

Ku uciesze kibiców z Florydy do formy zdaje się powracać Alonzo Mourning. Center gospodarzy, grając wszak naprzeciw Mutombo, jednego z najlepszych obrońców ligi, w 26-minutowym meldunku na parkiecie uzbierał 20 "oczek" i 16 razy zbierał piłkę z tablic. - W tym meczu czuć było już atmosferę play off - nastrajał bojowo swych graczy "brylantowy" Pat.

W zwycięskim dla Los Angelse Lakers starciu z Phoenix Suns do gry powrócił rekonwalescent Kobe Bryanta. Snajper z Kalifornii, który nie wystąpił w czterech poprzednich grach swego zespołu z powodu kontuzji lewej stopy zapisał na swym koncie 20-punktowy dorobek, a "Jeziorowcy" triumfowali 106:80. Najskuteczniejszym graczem drużyny Phila Jacksona był Shaquille O`Neal, który zaaplikował "Słońcom" 32 "oczka". Fatalny występ zanotował tymczasem Jason Kidd. Rozgrywający z Arizony, lider wśród "asystentów" ligi, silił się tym razem na raptem dwa ostatnie podania "okraszając" swe statystyki 9 punktami (3/10 z gry).

Zobacz wyniki spotkań i zdobywców punktów w meczach z 10 kwietnia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje