MLS Playoffs: Fire i Earthquakes faworytami do finału

Tak naprawdę, to w USA piłkarski sezon ligowy na dobrą sprawę trwa 4 tygodnie Dwa już mamy za sobą, a w przyszły weekend poznamy dwie jedenastki, które zagrają o mistrzostwo.

W lidze MLS mistrz kraju wyłaniany jest systemem pucharowym, po 30 kolejkach sezonu zasadniczego, który decyduje w zasadzie tylko o przywileju własnego boiska. Awans Fire i Revolution został praktycznie zapewniony już w pierwszych meczach, w rewanżu w Kansas City dominowali Wizards. Natomiast największym jak dotąd wydarzeniem i to nie tylko tegorocznych playoffs w MLS, ale całego sezonu piłkarskiego w USA, były niedzielne derby Kaliforni między Earthquakes i Galaxy.

Reklama

Mistrzowie Stanów Zjednoczonych Galaxy, jeszcze po dwudziestu minutach gry w San Jose mieli przewagę czterech bramek, ale podopieczni Sigiego Schmida odpadli i tytułu nie obronią, a to oznacza, że pod trenerem stołek się nieco rozgrzał. W najbliższy piątek i sobotę odbędą się finały obu konferencji we wchodniej Fire-Revolution oraz zachodniej Earthquakes- Wizards. Będą to tylko pojedyncze mecze, których zwycięzcy zakwalifikują się do finału MLS Cup, który rozegrany zostanie 23 listopada na obiekcie The Home Depot Center w Los Angeles. Zwycięzcy tego finału zostaną piłkarskimi mistrzami USA na rok 2003.

Kansas City Wizards - Colorado Rapids 2-0 (1-0)

Bramki: Igor Simutenkow (45+), Chris Klein (63), Widzów 11 000. Pierwszy mecz 1-1, awans Wizards

W meczu padły aż cztery prawidłowo strzelone bramki, ale sędzia Ricardo Valenzuela dostrzegł tylko dwie i skończyło się na 2-0. O nieuczciwość sędziego trudno jednak podejrzewać, a raczej o kiepski wzrok i przeciętnych liniowych. Żeby było sprawiedliwie pan Valenzuela, dla zachowania równowagi nie uznał po golu obu zespołom. "Czarodziejom" udało się przetrzymać ostrzał bramki w pierwszym meczu i na własnym boisku dopełnili dzieła i zasłużenie awansowali. Na uwagę zasługuje pierwsza bramka Rosjanina Igora Simutenkova, który efektowną przewrotką tuż przed przerwą pokonał Joe Cannona, bramkarza Rapids, który jeszcze niedawno był klubowym kolegą Jacka Bąka w francuskim Lens. Po golu Kleina piłkarze z Kolorado stracili wiarę, a ich strzały bardzo pewnie bronił Tony Meola i to głównie dzięki niemu Wizards w najbliższą sobotę o 22.00 o wejście do finału zagrają z Earthquakes w San Jose.

Chicago Fire - D.C. United 2-0 (1-0)

Bramki: Damani Ralph 1 (17), Ante Razov (55), Widzów 15 500. Pierwszy mecz również 2-0 i awans Fire

"Strażacy" już tydzień wcześniej wygrywając w Waszyngtonie 2-0, utorowali sobie drogę to finału konferencji, stąd ich pewny awans oglądało w Chicago "tylko" ponad 15 500 fanów. Gdy w siedemnastej minucie pięknym strzałem zza pola karnego w samo okienko Damani Ralph zdobył swoją bodaj najpiękniejszą bramkę w karierze, wiadomo było, że obrona Fire kierowana przez reprezentanta USA Carlosa Bocanegre nie pozwoli na roztrwonienie trzybramkowego dorobku. W drugiej połowie prowadzenie Fire podwyższył Razov i piłkarze z Chicago myślami byli przy finale konferencji a United grali, starali się, ale efektem ich walki były 4 żółte kartki i jedna czerwona dla Quintanilli, który to próbował naśladować lidera zespołu Stoiczkowa. Bułgar tym razem był na boisku ostatnie 33 minuty, ale jak najbardziej zdążył otrzymać żółtą kartkę. Fire w meczu, który zwycięzcom da awans do finału,już w piątek na Soldier Field w Chicago gościć będą Revolution, a spotkanie rozpocznie się o 20.30.

New England Revolution - NY/NJ MetroStars 1-1 (1-1)

Bramka dla NE: Pat Noonan 2 (Jose Cancela 3) 21, dla NY: Amado Guevara 1 (45- karny), Widzów 15 000. Pierwszy mecz 2-0 dla NE i awans Revolution.

Tak stary i cwany lis jak trener MetroStar Bob Bradley w playoffs zupełnie się pogubił, a kombinował w ostatnich meczach sezonu zasadniczego, oszczędzał najlepszych, a ci pielęgnowani w dwumeczu strzelili raptem jedną bramkę i zakończyli sezon w niedzielę. Na dzień dobry bramkę dla Revolution strzelił stary znajomy obrońców i bramkarza Metro Pat Noonan. Tym razem młodzian otrzymał podanie z klepki od Jose Canceli, podciągnął nieco, strzelił i Jonny Walker musiał wyciągać piłkę z siatki. Pat Noonan jest istnym katem MetroStars, na 12 goli strzelonych przez niego w sezonie wraz z playoffami aż 9 wpadło do bramki Metro. Amado Guevara tuż przed przerwą wyrównał z karnego, ale to wszystko na co było Nowojorczyków stać w tym sezonie. Trener Bob Bradley i cały zespół Metro jak przyszło do prawdziwej walki, to szybko zostali wyeliminowani. MetroStars mogą wreszcie odetchnąć, ponieważ aż do przyszłego sezonu nie muszą się martwić o Noonana, no chyba że się im będzie śnił po nocach. Andrzej Juskowiak chyba podpadł Bradleyowi, albo nie zmieścił się w ofensywnym planie gry szkoleniowca, bo nawet nie było go wśród rezerwowych. Nie udało nam się ustalić, ale jest wielce prawdopodobne, że znany z cwaniactwa Bradley, oszczędzał Juskowiaka na mecze finałowe, tzn. te, do których się nie zakwalifikował...

San Jose Earthquakes - Los Angeles Galaxy 5-2 (2-2)

Bramki dla SJ: Jeff Agoos (21), Landon Donovan (35), Jamil Walker (50), Chris Roner (90), Rodrigo Faria (96), dla LA: Carlos Ruiz (7), Peter Vagenas (13), Widzów 15 000. Pierwszy mecz 2-0 dla LA i awans Earthquakes.

Przez wielu zgromadzonych w lożach prasowych piłkarskich fachowców łącznie z trenerem kadry USA Brucem Areną, mecz ten uznany został przedwczesnym finałem i najlepszym piłkarskim spektaklem sezonu 2003. Przypomnijmy, że przed tygodniem Earthquakes w Los Angeles przegrali 0-2 i żeby awansować musieli wygrać trzema bramkami i ...w dogrywce wygrali. Ale dramaturgią z tego meczu możnaby obdarzyć kilka spotkań. Chcąc szybko odrobić straty z pierwszego meczu Quakes od początku rzucili się do huraganowych ataków, nacierali na bramkę Hartmana, ale gole strzelali Galaxy. Już w 13. minucie Galaxy prowadzili w San Jose 2-0, czyli razem z pierwszym meczem mieli przewagę czterech goli. Jakby tego było mało przed meczem nad San Jose przeszła ulewa i na śliskim boisku ciężko było utrzymać równowagę chodząc, już nie mówiąc o bieganiu. W tych warunkach wielkie serce i zaangażowanie pokazali piłkarze Earthqua kes, których bez przerwy mimo niekorzystnego rezultatu gorąco dopingowało ponad 15 tysięcy widzów. Atmosfera derbów Kaliforni zawsze udziela się piłkarzom obu zespołów, którzy się wzajemnie nienawidzą. Poniewierani Eaarthquakes przez bezpardonowo faulujących piłkarzy z Los Angeles, nie dali się sprowokować. Porządek na boisku wielokrotnie musiał zaprowadzać sędzia główny meczu Polak Alex Prus. Według wszystkich obserwatorów, to tylko dzięki arbitrowi rodem ze Stalowej Woli, w pierwszej połowie mecz mógł trwać i nie doszło do jednej wielkiej bijatyki między piłkarzami. Do wściekłości pewnych siebie Galaxy doprowadzały tracone gole. Pierwszego niczym Sebastian Mila w Manchesterze strzelił im w identyczny sposób Jeff Agoos. Wyrównał z bardzo ostrego kąta Landon Donovan. Jednak chcąc jak najszybciej wyjąć piłkę z siatki i popędzić z nią na środek, po drodze został podcięty przez Marshalla, a później jeszcze przed linczem przez resztę piłkarzy Galaxy uratował Donovana sędzia Prus.

- W przerwie powiedziałem moim piłkarzom, że nie możemy zwolnić tempa i że naprawdę jesteśmy w stanie strzelić jeszcze 3 bramki. Przyznaję, że obawiałem się, że jak nie strzelimy gola zaraz po przerwie może być ciężko - mówił po meczu rozpromieniony trener Quakes Frank Yallop.

Obawy trenera rozwiał już 5 minut po przerwie Jamil Walker, który głową strzelił kontaktową bramkę na 3-2 i do remisu gospodarze potrzebowali już tylko jednego trafienia. Tempo meczu, ilość akcji z jednej i z drugiej strony była rekordowa i to nie tylko jak na MLS. Galaxy również kilkakrotnie groźnie atakowali, ale Onstad bronił jak w transie. Takich spotkań nie powstydziłaby się żadna liga świata.

Przy stanie 3-2, który dawał awans gościom, gdy wszyscy na ławce Galaxy odliczali już sekundy do końca, kibice w San Jose ciągle wierzyli w sukces i cały stadion na stojąco, ogłuszającym dopingiem zagrzewał miejscowych. Takiego dopingu jak w niedziele, w historii Earthquakes jeszcze nie było. W tej wrzawie na bramkę Hartmana sunął atak za atakiem, a Galaxy ograniczali się już tylko do wybijania piłki. Gdy wszyscy z Los Angeles oczekując na końcowy gwizdek, błagalnym wzrokiem wpatrywali się w sędziego, jeszcze jedną akcję przeprowadzili Earthquakes. Najlepszy na boisku, harujący przez cały mecz kadrowicz Richard Mulrooney kapitalnie dośrodkował na głowę pochodzącego z San Francisco Chrisa Ronera i stadion oszalał. Oto bowiem jakimś cudem mając 4 bramki straty Earthquakes doprowadzili do dogrywki.

- W dogrywce nie mogliśmy już tego przegrać - mówił po meczu Donovan.

To właśnie Donovan otrzymał podanie od byłego pomocnika Lecha Poznań, Iana Russella i tak zakręcił pilnującymi go obrońcami, że dostrzegł niepilnowanego Brazylijczyka Rodrigo Farie, a ten uderzeniem w długi róg strzelił swoją pierwszą bramkę w barwach Earthquakes, ale za to taką, którą będzie pamiętać kilka pokoleń piłkarskich kibiców w San Jose.

- Po kilku minutach dogrywki chciałem trochę zmienić ustawienie, ale nie zdążyłem tego przekazać moim piłkarzom, bo strzelili zwycięskiego gola. To najlepszy mecz, jaki rozegrała kiedykolwiek prowadzona przeze mnie drużyna - śmiał się po meczu szczęśliwy trener Frank Yallop, kandydat na trenera roku.

- Wygrała drużyna lepsza - powiedział nam po meczu trener kadry narodowej USA Bruce Arena.

Autor pierwszej bramki Jeff Agoos zostawił na boisku dużo zdrowia ale zaznaczył: - Gram w piłkę prawie 30 lat, ale w takim meczu jeszcze nie brałem udziału. Dla takiego momentu warto uprawiać sport. Choćby dzisiejszy mecz pokazał, że i my w USA możemy grać na wysokim poziomie - powiedział dumny kapitan Earthquakes

Po meczu na środku szatni Earthquakes stanął olbrzymi puchar, który prezes Johnny Moore wypełnił szampanem, a tłumy kibiców jeszcze godziny po ostatnim gwizdku świętowały wygraną nad odwiecznym rywalem. Galaxy zakończyli sezon ze świadomością, że finał odbędzie się na ich pięknym stadionie, ale bez ich udziału.

O awans do tego finału San Jose Earthquakes zagrają z Kansas City Wizards na Spartan Stadium w San Jose w sobotę 15 listopada o godz.22.00.

Chris Reiko z San Jose

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: USA | city | sędzia | metro | Chicago | Los Angeles | mecz | awans | bramki | san jose | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje