Mistrzów świata eskortowały myśliwce

Fińscy hokeiści, zdobywając na Słowacji tytuł mistrzów świata, wywołali w swoim kraju euforię. Samolot lecący z drużyną eskortowały myśliwce, a na głównym placu stolicy powitanie zgotowały jej tysiące kibiców.

Kanał telewizyjny YLE, który transmitował mecz finałowy mistrzostw świata, odnotował 2,6 miliona widzów, co jak na pięciomilionową Finlandię jest wynikiem niebywałym. "Ostatnim razem, kiedy Finlandia zdobywała złoty medal MŚ, mecz oglądało 2,2 miliona widzów. Niedzielny mecz był najbardziej oglądanym programem w tym roku" - powiedziała Vesa Pihanurmi z YLE.

Reklama

Hokeiści wylądowali na lotnisku w Helsinkach w poniedziałek o godzinie 16, a ich czarterowy samolot od granicy powietrznej Finlandii eskortowały myśliwce Hornet. O godzinie 18 na głównym placu stolicy zebrało się kilkadziesiąt tysięcy osób i rozpoczęło się świętowanie złotego medalu. "Już od wczesnych godzin rannych budowaliśmy scenę i spodziewamy się 50 tysięcy osób" - powiedział agencji FNB kierownik imprezy Pade Parkonnen.

Finowie są zachwyceni nie samym złotym medalem, lecz rozmiarami wygranej z odwiecznym rywalem - Szwecją, którą ich zespół pokonał w finale 6-1.

Fińskie media nie ukrywają radości i chcąc dopiec sąsiadom zaproponowały, aby zamiast o trzech koronach, symbolu Szwecji, zaczęto mówić o trzech 10-oerówkach (10-groszówki). Dziennik "Ilta Samomat" wydrukował fotomontaż przedstawiający szwedzki strój, gdzie w miejscu tradycyjnych trzech koron widnieją trzy... dziecięce smoczki.

"To była zabawa z dziećmi" - skomentował "Iltalehti". Wyśmiewając się ze Szwedów gazeta podkreśliła, że w finale jedyną bramkę dla Szwecji strzelił Fin ze szwedzkim paszportem Magnus Paeaejaervi-Svensson.

Na północy kraju kilkuset Finów w nocy przekroczyło granicę ze Szwecją i na oficjalnych masztach wywiesiło fińskie flagi. W przygranicznym szwedzkim mieście Haparanda fińskie samochody w wielkim konwoju wjechało z flagami, a kierowcy przez całą noc używali klaksonów.

Zdaniem fińskiej policji mistrzowski tytuł sprawi, że znacznie wzrośnie spożycie alkoholu i to nie tylko w dniu świętowania, lecz w okresie następnych ... tygodni.

Hokeista Carolina Hurricanes Tuomo Ruutu powiedział w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji, że "będziemy świętować po fińsku" i "puszczając oko" dodał, że "alkohol będzie lał się strumieniami przez wiele, wiele dni".

Jego kolega z drużyny Mikael Granlund podkreślił, że "dzisiaj Finlandia znaczy hokej. Wszyscy się cieszymy i żyjemy tym zwycięstwem, na które czekaliśmy aż 16 lat".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: hokeiści | "Mistrz"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje