Millar: Walczę, bo jestem przecież zawodowcem!

Szkot Dawid Millar był typowany, przed rozpoczęciem Tour de France, na zwyciężcę któregoś z etapów jazdy indywidualnej na czas, bowiem "czasówki" to jego mocna stroną. Tymczasem udało mu się wygrać na stosunkowo płaskim etapie i to po długiej ucieczce.

Na mecie rozradowany Szkot przyznał, że nie spodziewał się dzisiejszego zwycięstwa: - Ten sukces to dla mnie ogromnie miła niespodzianka. Tak to już jest, że jak się nie wygrywa na tym co się lubi, to trzeba szukać szansy w czymś innym. Walczę o to co się da, bo jestem przecież zawodowcem i nie mogę poprzestać na koronnych konkurencjach. Cieszę się bardzo i jestem dobrej myśli.

Reklama

Pytany o postawę Jalaberta Millar odpowiedział: - Należy podziwiać tego kolarza, bo widać jak bardzo zależy mu na etapowym zwycięstwie na "Wielkiej Pętli". Dzisiaj jednak atakował tylko do momentu w którym miał jeszcze siły. Wczorajszy etap kosztował go bardzo dużo i to odbiło się na tym etapie.

Sukces w Beziers był pierwszym zwycięstwem w tym roku Szkota. Najlepszym jego wynikiem w tym roku, było drugie miejsce podczas Clasica Alconbendas.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama