Michał Probierz: Nie jestem pierwszym, który pracował w Widzewie i ŁKS

Niespełna dwa miesiące pozostawał bez pracy Michał Probierz. Teraz obejmuje ostatni w tabeli ŁKS. - Wiem doskonale, na co się decyduję - przyznaje trzeci już trener łódzkiego beniaminka w tym sezonie.

- Najważniejsze jest to, aby jak najszybciej odbić się od dna. Później będziemy krok po kroku piąć się w górę - zapewnia Probierz. - W podobnej sytuacji swego czasu obejmowałem Jagiellonię, która też znajdowała się w trudnym położeniu. Udało się jednak wyjść na prostą.

Reklama

Probierz na stanowisku pierwszego trenera zastąpił Dariusza Bratkowskiego, który prowadził łodzian w czterech spotkaniach (zdobył jeden punkt). To dość zaskakujące, że ta zmiana miała miejsce dopiero teraz, choć od przegranego meczu z Legią Warszawa upłynął... tydzień. Dlaczego takiej roszady nie dokonano kilka dni wcześniej, by nowy szkoleniowiec miał więcej czasu na uporządkowanie wszystkich spraw?

- Równie dobrze można by zapytać, czemu nie zmieniliśmy trenera po jakimkolwiek innym przegranym meczu. Teraz, po dłuższych przemyśleniach i analizie, po prostu stwierdziliśmy, że jednak najlepiej rozwiązać kontrakt z obecnym trenerem. Bratkowski spędził w klubie dużo czasu, piął się po szczeblach, bo zaczynał od szkoleniowca bramkarzy, aż w końcu dostał szansę, aby poprowadzić pierwszy zespół. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni - mówi Tomasz Wieszczycki, doradca zarządu ds. sportowych.

Czy postawienie na Bratkowskiego było błędem prezesów? - Na pewno wiedzieliśmy, że podejmujemy duże ryzyko. Myślę, że Darek zasłużył na taką szansę, choć być może dostał ją trochę na wyrost. Ma kilka mankamentów, ale jeśli je poprawi, to ma szansę zostać coachem pełną gębą - uważa Wieszczycki.

Probierz minusów ma zdecydowanie mniej, to większy gwarant sukcesów, niż niedoświadczony Bratkowski czy słabo znany Andrzej Pyrdoł. - Poza tym, Michał to duży wojownik. Był wojownikiem jako piłkarz i teraz to potwierdza, bo przychodzi do nas w bardzo ciężkiej sytuacji. Nie miał wpływu na żaden transfer i podejmuje się trudnego wyzwania. Pewnie wielu się zastanawia, jak zdołaliśmy go namówić na ŁKS, ale zapewniam, że długo rozmawialiśmy - dodaje Wieszczycki.

Bratkowskiego w klubie już nie ma i nie będzie. Trenerzy nie spotkają się nawet na wspólnej kawie. - Co miałbym mu niby powiedzieć? "Sorry"? Życie trenera jest takie, jak gra na boisku. Raz kopną ciebie, a raz kopniesz ty - zauważa Probierz, który podpisał kontrakt do 30 czerwca 2013 roku.

Jego przejście do ŁKS wiąże się również z niemałymi kontrowersjami, bo jeszcze niedawno był piłkarzem Widzewa, a potem jego trenerem. - Nie jestem pierwszym, który pracował w obu łódzkich klubach. Poza tym, trener pracuje tam, gdzie go chcą - odpowiada kibicom.

Takie tłumaczenie nie specjalnie ich jednak przekonuje. Kilka sezonów temu, gdy obejmował Widzew, przekonał ich do siebie, mówiąc, że od dziecka kibicuje temu klubowi i w młodości zbierał autografy wybitnych widzewiaków...

Piotr Tomasik

Dowiedz się więcej na temat: Widzew | ŁKS | Michał Probierz | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje