Michał Probierz: Mamy pomysł na Wisłę

Piłkarze ŁKS chcą w niedzielę sprawić niespodziankę, jaką z pewnością byłoby ich zwycięstwo nad obrońcą mistrzowskiego tytułu. - Mamy pomysł na Wisłę - twierdzi trener Michał Probierz.

Podkreśla jednak, że jego drużyna w pojedynku z krakowską ekipą nie może popełnić błędu.

Reklama

- Mecz z Fulham potwierdził, że będziemy grali z zespołem, który prezentuje wysoki poziom europejski i ma bardzo dużo zmienników. Nieważne, kto zagra w Wiśle. Na wszystkich musimy uważać - powiedział Probierz na przedmeczowej konferencji prasowej.

Wyjaśnił, że chcąc myśleć o korzystnym wyniku w konfrontacji z Wisłą piłkarze ŁKS muszą wyeliminować wszystkie, z bardzo wielu atutów rywala i nie mogą popełnić jakiegokolwiek błędu. Dodał, że nie upatruje szansy na zwycięstwo w tym, że Wisła grała w czwartek pucharowy mecz z Fulham.

- Gdyby grali w Londynie, to może byłoby łatwiej. Pomysł na nich jednak mamy i mam nadzieję, że uda się go zrealizować - powiedział Probierz.

- Trzeba grać na nich bardzo agresywnie. Nie możemy jednak zagrać na hura, bo Wisła potrafi bardzo dobrze skontrować i jest bardzo dobra przy stałych fragmentach gry. Musimy to ograniczyć - wyjaśnił Probierz.

Na piątkowej konferencji szkoleniowiec wrócił również do wygranego 1-0 meczu z Widzewem. Nie ukrywał, że boli go stronnicza i nierzetelna, jego zdaniem, ocena tego pojedynku przez niektóre media.

- Niezbyt często wracam do meczu poprzedniego, ale tym razem wrócę. Rzadko się zdarza, żeby w telewizji pokazującej mecze na poziomie ekstraklasy opinia eksperta, jednego z prowadzących była tak krzywdząca dla ŁKS i tak negatywnie nastawiona - powiedział Probierz.

Nawiązując do artykułu zamieszczonego w jednej z gazet ogólnopolskich, sugerującego, że Probierz "popsuł derby" wpływając na decyzje arbitrów i prowokując awanturę na boisku, trener ŁKS stwierdził, że "pan redaktor był na innym meczu i pewnych rzeczy nie widział".

- W punktach zapalnych generalnie byłem osobą, która rozdzielała zawodników a nie zaogniała sytuację. Wcześniej jakoś nikomu nie przeszkadzało to, że od sześciu lat na poziomie Ekstraklasy, a wcześniej także w trampkarzach, reagowałem na wydarzenia na boisku tak samo, jak w poniedziałek. Potwierdziła to zresztą w swoim tekście inna z ogólnopolskich gazet - powiedział Probierz.

Podkreślił, że choć przez 90 minut meczu z Widzewem kamera i mikrofon były skierowane w jego stronę, to nie zarejestrowały żadnego słowa obrażającego kogokolwiek.

- To znaczy, że nie było tam nic takiego, co mogłoby kogoś skrzywdzić. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że po wypowiedzi jednego z telewizyjnych ekspertów będzie duża presja na to, by za cokolwiek wyrzucić mnie z ławki. Nie będzie więc łatwo, ale sobie z tym spokojnie poradzimy - powiedział Probierz.

Dodał, że jeśli ktoś chciał obiektywnie ocenić mecz z Widzewem, to powinien zauważyć, "że Piotrek Grzelczak już w 46. minucie powinien zobaczyć czerwoną kartkę za uderzenie bez piłki, że Pinheiro w 58. minucie powinien zobaczyć drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę i że był ewidentny rzut karny na Marku Saganowskim. Jeżeli ktoś chce obiektywizmu, to niech spojrzy na mecz z jednej i drugiej strony. Tym panom, którzy jednostronnie oceniają mecz gratuluję i życzę powodzenia w dalszej pracy w sporcie" - powiedział Probierz

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: ŁKS | Michał Probierz | Wisła Kraków | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje