ME piłkarzy ręcznych: Polska - Szwecja 29-29

Sobota, 21 stycznia 2012 (17:52)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

To był kolejny niesamowity mecz Orłów Wenty, prawdziwy cud! Polacy zremisowali 29-29 ze Szwedami w swoim pierwszym spotkaniu drugiej fazy mistrzostw Europy rozgrywanych w Serbii, choć po pierwszej połowie przegrywali 9-20!

Zdjęcie

Bartłomiej Jaszka w twardej walce ze Szwedami /PAP/EPA
Bartłomiej Jaszka w twardej walce ze Szwedami
/PAP/EPA
To miał być pojedynek, którym Polacy rozpoczną drogę po medal. Drugą fazę zaczęli z dwoma punktami i mieli rywali, którzy byli w zasięgu. Na początek Szwecja, o której Bogdan Wenta mówił, że jest bardzo dobrą drużyną, ale gra spokojnie i przewidywalnie. Skandynawowie awansowali z jednym punktem i gdyby przegrali z nami, marzenia o odegraniu jakiejś roli mogliby zamrozić w swoim chłodnym klimacie.

Ale to, co wydarzyło się w Belgradzkiej Arenie zaskoczyło wszystkich. Zaskakujące było wszystko - pierwsza połowa, druga i wreszcie końcowy wynik.

Reklama

Najpierw samych Szwedów zaskoczyli Polacy. Po prostu nie podjęli walki. Przeszli obok gry w pierwszej połowie. To nie były "Orły Wenty", ale stado zagubionych kurczaków w czerwonych koszulkach.

Szwedzi zaczęli od prowadzenia 4-0, potem było 7-1. Na drugiego gola Polaków trzeba było czekać do 12 minuty. Przy wyniku 7-4 można było mieć nadzieję, że Polacy tylko zaspali na mecz - w końcu grali jako pierwsi - ale prawda była inna - oni na pierwszą połowę nie przyszli.

W 19. minucie było 12-7, a w 27. już 19-8. Stało się tak dlatego, że grał jeden zespół. Drugi statystował. To była najgorsza połowa Polaków na wielkim turnieju od dawna. Tak źle nie było nawet w pamiętnym meczu o brąz na Euro 2010 w Austrii z Islandią.

Tymczasem na drugą połowę wyszedł już prawdziwy zespół. Ekipa, która walczy do końca, pokonała Danię i miała szanse na medal. Zaczęło się to, co Polakom wychodzi najlepiej - walka o honor. Szablę w dłoń wziął Bartłomiej Jaszka i poprowadził zespół w bój. Gol za golem, asysta za asystą. Sześć goli w 15 minut. Marcin Wichary stanął w bramce z tarczą i bronił rzut za rzutem. Z 11 bramek przewagi Szwedów po kwadransie zrobiło się pięć! Potem nawet cztery! A do końca 13 minut...

W 50. minucie ciche, spokojne i senne trybuny Belgradzkiej Areny nagle niespodziewanie ryknęły: Makedonija, Makedonija! Polacy dostali drugi oddech, macedońscy kibice gwizdali jak odrzutowiec, gdy atakowali Szwedzi, a klaskali gdy robili to "Biało-czerwoni".

W 55. minucie po kolejnej świetnej interwencji "Wichury" gola zdobył Michał Jurecki i było 26-28. Zaczęło się patrzenie na zegar, a ten zasuwał jak licznik greckiego zadłużenia.

Przy 27-29 Ekdahl nie trafił w bramkę, ale zmęczony nieziemsko Michał Jurecki nie złapał piłki w ataku. W następnym Szwedzi zgubili piłkę, a kontrę wykończył Adam Wiśniewski i traciliśmy jednego gola! Następny atak był kopią poprzedniego i był remis! W ostatnim ataku Szwedzi nie wiedzieli co zrobić i pięć sekund przed końcem oddali nam piłkę. Bartek Jaszka chyba nawet nie starał się atakować. Remis w tej sytuacji to cud!!!

Leszek Salva, Belgrad

Polska - Szwecja 29-29 (9-20)

Polska: Piotr Wyszomirski, Marcin Wichary - Bartłomiej Jaszka (8), Krzysztof Lijewski, Patryk Kuchczyński (4), Grzegorz Tkaczyk, Karol Bielecki (1), Adam Wiśniewski (5), Bartosz Jurecki, Michał Jurecki (4), Tomasz Tłuczyński (3), Mariusz Jurkiewicz (2), Kamil Syprzak (2), Zbigniew Kwiatkowski, Mateusz Zaremba, Robert Orzechowski.

Szwecja: Andreas Palicka, Johan Sjoestrand - Henrik Lundstroem (6), Kim Andersson (2), Magnus Jernemyr, Niclas Ekberg (7), Dalibor Doder (1), Jonathan Stenbaecken (0), Jonas Larholm (4), Tobias Karlsson (1), Johan Jakobsson (2), Kim Ekdahl du Rietz (2), Andreas Nilsson (4).

---

W drugim meczu grupy I wicemistrzowie świata Duńczycy pokonali Macedończyków 33-32 (16-19). Starcie Danii i Macedonii trzymało w napięciu do ostatnich chwil. Na dwie sekundy przed ostatnim gwizdkiem sędziego do bramki trafił Hans Lindberg i ustalił wynik na 33-32. Niezawodny w ekipie rywali był natomiast Kiril Lazarov, który zdobył 13 bramek. W ekipie Danii najskuteczniejszy okazał się Mikkel Hansen - 12.

W ostatnim sobotnim meczu grupy I Niemcy zremisowali z gospodarzami Serbami 21-21 (7-12). O rezultacie zadecydował celny rzut wprowadzonego na końcowe osiem sekund Sven-Soerena Christophersena. Serbowie niemal przez cały czas kontrolowali przebieg spotkania. Najskuteczniejszym w zespole gospodarzy był Momir Ilic - 6 goli, a o jednego mniej zdobył Niemiec Uwe Gensheimer.

"Biało-czerwoni" w poniedziałek zmierzą się z Macedonią, w środę z Niemcami.