Mariusz Pudzianowski skończy jak Michael Jordan?

Już tylko kilkanaście dni pozostało do walki Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Siłacz i bokser spotkają się 11 grudnia podczas gali KSW na warszawskim Torwarze.

- Pudzianowski pokazuje, że jest facetem z jajami. Oczywiście to wszystko może się skończyć jak w przypadku sławnego Michaela Jordana, który z koszykówki przeszedł do baseballu i okazał się tam bardzo mizernym graczem - podkreśla Martin Lewandowski, współwłaściciel organizacji KSW.

Reklama

Jego zdaniem więcej na zbliżającej się walce może zyskać Najman. - On, jako bokser, nie osiągnął żadnych wielkich laurów. Walka z Andrzejem Wawrzykiem (o tytuł międzynarodowego mistrza Polski - przyp. red) miała wynieść go na piedestał, ale niestety przegrał - przypomina Lewandowski.

- Wydaję mi się, iż MMA leży trochę bardziej w jego charakterze niż sam pojedynek na pięści. Zobaczymy - na pewno Marcin Najman może tu się zrehabilitować i poprawić swój wizerunek jako fightera, bo gdyby wygrał tę walkę, to będzie na ustach wszystkich; nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie - dodaje współwłaściciel organizacji KSW.

Zobacz także:

Niewyspany "Pudzian", Najman - błyskawica

Walka Pudzianowskiego z Najmanem najdroższa w historii

Wawrzyk wie, jak pokonać Najmana

Dowiedz się więcej na temat: bokser | KSW | Jordan | Michael | Pudzianowski | michael jordan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje