Marek Plawgo: Czuję w mięśniach górskie wspinaczki

Marek Plawgo jest bardzo zadowolony z treningów w Zakopanem podczas dwutygodniowego obozu. Brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 400 m przez płotki z Osaki 2007 przyznał, że odczuwa w mięśniach wspinaczki m.in. na Kasprowy Wierch, Giewont, Świnicę.

- To drugie po Władysławowie zgrupowanie wprowadzające w sezon. Fantastyczna pogoda, góry no i wreszcie dobre zdrowie, które pozwoliło mi na większe wykorzystanie naturalnych warunków. Mogłem więc spokojnie iść w góry, a nie tylko ćwiczyć na stadionie i w siłowni - ocenił zawodnik Warszawianki.

Reklama

Trenerzy Jan Widera i Karol Radke zorganizowali dla blisko dwudziestoosobowej grupy lekkoatletów sześć wycieczek w Tatry.

- Były wyprawy m.in. na Giewont, Kasprowy Wierch, Halę Gąsienicową, a także próba wejścia na Świnicę. Okazało się jednak na jakieś 150 metrów przed szczytem, że jest zbyt ślisko, więc dla bezpieczeństwa zawróciliśmy. Trzy dni wcześniej, w siódemkę, zrobiliśmy sobie solidną, blisko siedmiogodzinną wycieczkę, która dała mi najwięcej radości. Jej skutki w mięśniach odczuwam do dziś - przyznał urodzony 25 lutego 1981 roku w Rudzie Śląskiej Plawgo.

Mimo intensywnych treningów nie czuje się jednak zmęczony. - W tym roku zacząłem treningi miesiąc wcześniej niż zwykle; można więc powiedzieć, że przyjechałem już nieźle przygotowany. Zazwyczaj w Zakopanem rozpoczynałem cały cykl, więc każdy wypad w góry wyciągał ze mnie większość sił i ciężko było ćwiczyć w sesji popołudniowej. Tym razem czułem się fantastycznie - ocenił olimpijczyk z Aten (2004) i Pekinu (2008).

Wicemistrz Europy z Goeteborga 2006 w styczniu wybiera się do RPA. - W zimie, w naszych warunkach klimatycznych, nie jesteśmy w stanie osiągać maksymalnych prędkości, nie narażając się na poważne kontuzje. Tradycyjnie więc uciekamy tam, gdzie można na trawiastej bieżni ćwiczyć elementy szybkościowe i płotkarskie - dodał.

Pierwszy start Plawgo planuje na początku czerwca. Uważa, że kwalifikacyjne minimum olimpijskie powinien uzyskać bez większych problemów. - Do tej pory byłem na igrzyskach dwa razy szósty i raz siódmy w sztafecie, więc tym razem zamierzam walczyć o medal. Sam finał mnie nie satysfakcjonuje. Wyrzeczenia jakie ponoszę - prywatne, zdrowotne, motywacyjne i finansowe muszą przynieść rezultat w postaci podium - podkreślił.

Jego zdaniem w osiągnięciu celu może mu jedynie przeszkodzić zły stan zdrowia. - Co tu dużo mówić - ta trójka z przodu mojego wieku sprawia, że wiele rzeczy na treningu przychodzi trudniej, a jedyne co jest łatwiejsze to nabawienie się kontuzji. Jestem jednak pełen optymizmu i wiem, że dziś nie ma co myśleć o problemach, a wyłącznie o ciężkiej pracy na maksymalnych obrotach i to zamierzam wykonać w stu procentach - zaznaczył.

Joanna Chmiel

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Marek Plawgo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje