Małysz: Na razie nie ma problemu

Adam Małysz nie był do końca zadowolony ze swoich skoków oddanych podczas konkursów Pucharu Świata w Lillehammer, ale też nie robił z tego powodu tragedii. Polak w sobotę zajął 10., a w niedzielę piąte miejsce.

"Nie robię z tego problemu, bo stać mnie na więcej. Najlepiej skoczyłem w kwalifikacjach do drugiego konkursu, które wygrałem. Pocieszam się tym, że w czasach, gdy rządziłem na skoczni, początki były podobne. Najpierw dobrze skakałem na treningach i w kwalifikacjach, a dopiero później w zawodach" - powiedział Małysz w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Według naszego najlepszego skoczka w Lillehammer warunki atmosferyczne były mniej więcej równe dla wszystkich. "Szczęście odgrywało jednak pewną rolę. Wystarczy przecież, że trochę podwieje pod narty i można pociągnąć kilka metrów dalej. Tak było w sobotę, gdy skakał Kuettel, i w niedzielę, gdy daleko pofrunął Janda" - stwierdził Małysz.

Za tydzień konkursy Pucharu Świata odbędą się Harrachovie, a tam Polak lubi skakać. " Prawda jest taka, że zawodnik w najwyższej formie może skakać wszędzie i wygra" - stwierdził Małysz.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita
Dowiedz się więcej na temat: Lillehammer | Adam Małysz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje