Małysz jedzie do Engelbergu

Po ostatnim - zaplanowanym na dzisiejszy poranek - treningu na skoczni w Titisee-Neustadt, kadra naszych skoczków uda się popołudniu do Engelbergu.

W szwajcarskiej miejscowości na sobotę i niedzielę zaplanowano kolejne zawody o Puchar Świata i wszyscy mają nadzieję, że tym razem oba konkursy odbędą się zgodnie z planem.

Reklama

W środę Polacy wraz z ekipą niemiecką trenowali dwukrotnie (każdy z zawodników oddał po 14 skoków), gdyż skocznia była doskonale przygotowana i panowały świetne warunki atmosferyczne. - Od dawna nie mieliśmy tak pięknego dnia - powiedział "Rzeczpospolitej" Apoloniusz Tajner, który był bardzo zadowolony z formy Adama Małysza.

Lider klasyfikacji generalnej PŚ miał bardzo udaną popołudniową serię (140-138-136-135-132-133-137), a tak daleko jak Małysz skakał tylko prezentujący dobrą formę Sven Hannawald.

Po dniu przerwy do zajęć wrócił Marcin Bachleda. Zakopiańczyk był najlepszym - po Małyszu - naszym reprezentantem, uzyskując nawet w jednym ze skoków odległość 135 metrów!

Skocznia "Titlis" w Engelbergu jest przygotowana, aby w czwartek odbył się pierwszy trening. Zawodnicy podzieleni zostaną na dwie grupy.

Rano temperatura wynosiła minus 3 stopnie Celsjusza, meteorolodzy spodziewają się, że po południu osiągnie plus 2 stopnie, aby wieczorem powrócić do poziomu minus 2-3 stopnie.

Organizatorzy liczą, że przy sprzyjających warunkach atmosferycznych zawody oglądać będzie 5-6 tysięcy widzów.

Karnet na dwa dni kosztuje 27 euro, na jeden 16. Młodzież obejrzy jeden konkurs za 8 euro, natomiast dwa za 14 euro.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: uda | Adam Małysz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje