Małysz: Brakuje nam spokojnego treningu

Adam Małysz wraca ze Skandynawii do Polski z koszulką lidera Pucharu Świata w skokach narciarskich. Polski skoczek dwa razy zajął drugie miejsce (Kuusamo) i raz był dziewiąty (Trondheim).

Pozostali polscy skoczkowie nie błyszczą jednak tak, jak Adam, a nawet nie skaczą na miarę swoich możliwości.

Reklama

O pierwszych w tym sezonie zawodach, problemach ze sprzętem oraz słabej formie pozostałych reprezentantów Polski z Adamem Małyszem rozmawiał w Trondheim Sebastian Szczęsny z radia RMF FM.

Adam, jak oceniasz pobyt w Finlandii i Norwegii?

Na pewno były to ciężkie konkursy i nikt nie spodziewał się, że będzie tak, jak jest. Chodzi mi o warunki pogodowe i konkursy, które stały pod wielkim znakiem zapytania. W końcu trzy z nich odbyły się, ale nie można o nich powiedzieć niczego dobrego. Tylko wczoraj na skoczni warunki były normalne, choć też nie do końca. Czasem wiatr był, a czasem go nie było. Widać to choćby po Uhrmannie i innych zawodnikach z czołówki, którzy w drugiej serii nie skoczyli już tak daleko jak w pierwszej. Pewnie mieli gorsze warunki niż w pierwszym skoku.

Jak odbierasz fakt, że drugi konkurs w Trondheim się nie odbył?

Pod względem bezpieczeństwa to na pewno dobrze, bo na skoczni warunki były podobne do tych z Kuusamo. Byłoby ciężko startować i mogłoby się znów skończyć jakimś groźnym upadkiem. Z drugiej strony jednak źle, bo byłem dobrze nastawiony do tego konkursu i chciałem skakać, aby zobaczyć jak to będzie.

W każdym razie ze Skandynawii wracasz do kraju z koszulką lidera Pucharu Świata.

Cieszę się z tego powodu, że utrzymałem tę pozycję i myślę, że w Titisee-Neustadt będziemy walczyć dalej. Na pewno będzie ciężko, bo to skocznia Svena Hannawalda. On będzie chciał udowodnić, że jest najlepszy, że tam będzie wygrywał. Na pewno ma wielu rywali, którzy mu będą chcieli w tym przeszkodzić.

Myślisz, że pobyt w domu pomoże Ci w odpoczynku?

Myślę, że każda godzina w domu po takich przerwach dobrze na mnie wpływa. Chciałbym ją spędzić z rodziną.

Adam, wróćmy jeszcze do sobotniego skoku. Wiedziałeś, że odpięły Ci się gogle?

Gdybym zwracał tak bardzo uwagę na sprzęt, to bym nie skoczył. Mogłoby mnie to rozbić. Nie pomyślałem, że coś złego mogłoby się wydarzyć, a to naprawdę było możliwe. Gdyby te gogle spadły mi na rozbiegu czy przy odbiciu, mógłbym wywinąć salto i połamać się. Zatem nie zwracałem na to uwagi, bo to były ułamki sekund. Postanowiłem jechać, tylko włożyłem je w kask i pojechałem. Na pewno jest to wadliwy sprzęt, bo miałem już podobne przypadki w lecie. Przed zimą wymieniłem te gogle na nowe i to samo się stało. Ale i tak zrobiłem dobry skok.

Adam, ty skaczesz dobrze. Jesteś liderem. Natomiast koledzy z kadry zdecydowanie odstają. Czy to wina braku treningu?

Brakuje nam tego, co miało być w Kuusamo, czyli tych trzech dni spokojnego treningu. Ale z drugiej strony, na przykład Marcin Bachleda dużo lepiej skacze na treningach niż na zawodach. Trudno mi się wypowiadać za kogoś, ale to widać. On na treningach skacze naprawdę bardzo dobrze, a gdy przychodzą zawody, to robi takie rzuty do przodu, że czasem aż strach patrzeć.

Czy Ty im pomagasz? Starasz się jakoś umotywować?

Na pewno tak. Jeśli któryś z zawodników pyta mnie o coś, to udzielam mu porady. Mówię mu to co widzę, co czuję i co praktykuję. Jeśli nie pytają się, to nie chcę się wciskać. Ja jestem tylko zawodnikiem i nie uważam się za trenera. Jeśli jednak potrzebują porady czysto zawodniczej, to służę im pomocą.

Posłuchaj wypowiedzi Adama Małysza.

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: Kuusamo | trondheim | Adam Małysz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje