Małysz: Brakuje dopchania przy odbiciu

"Wiem mniej więcej, w czym jest rzecz, ale trudno to poprawić w jednych zawodach" - tłumaczy dla "Faktu" słabszy start nowego sezonu Adam Małysz.

"Cały czas brakuje dopchania przy odbiciu, powinienem wychodzić z progu w bardziej odpowiednim kierunku. A zostaję w miejscu. Mimo że jestem coraz świeższy, wyniki się nie poprawiają. Raz musi się udać i zaskoczy znowu" - wyjaśnia nasz czterokrotny mistrz świata i zapewnia, że nie ma żadnych nieporozumień przy pracy z Hannu Lepistoe.

Reklama

"Często przychodzi, rozmawia z nami. Znany jest z tego, że bardzo dużo analizuje, kombinuje, zastanawia się. Chce wiedzieć, co my myślimy na dane tematy. Ale nerwów nie ma" - podkreśla czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli i nie zamierza składać broni, mimo że Thomas Morgentstern wywalczył już 500 punktów w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

"To jest początek rywalizacji. W ubiegłym sezonie Anders Jacobsen miał ponad 300 punktów przewagi, a udało mi się go dogonić. Wszystko jest możliwe. Ale jeśli Morgenstern utrzyma taką formę, to będzie bardzo ciężko. Jest bardzo mocny. Mam jednak nadzieję, że już niedługo ktoś go pokona. Przecież to tylko człowiek" - dodał Adam Małysz.

INTERIA.PL/Fakt
Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama