Maja Włoszczowska: To był tęczowy rok

"Jaki był mój sportowy 2010? Spontanicznie nasuwa mi się tylko jedno określenie: tęczowy" - podsumowała na swojej stronie internetowej Maja Włoszczowska, która we wrześniu wywalczyła tęczową koszulkę mistrzyni świata w kolarstwie górskim. Nasza najlepsza "góralka" zapewnia, że wciąż czuje głód sukcesów.

"Jaki był mój sportowy 2010? Spontanicznie nasuwa mi się tylko jedno określenie: tęczowy :). Nie mylić z kolorowym... Bo kolorowy nie był. Co więcej, mogę powiedzieć, że jeden z trudniejszych w mojej sportowej karierze.

Reklama

Na szczęście kolejny raz się przekonałam, że im bardziej mamy pod górę, im więcej musimy pracować, tym lepiej smakuje sukces. Po ciężkiej i pechowej pierwszej połowie roku, druga przerosła moje oczekiwania. Srebro Mistrzostw Europy, zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w Val di Sole, złote medale Mistrzostw Polski w kolarstwie górskim i szosowym, zwycięstwo w Roc d'Azur i wymarzona tęcza na Mistrzostwach Świata... Tak, te wyniki sprawiły, że poczułam się spełnionym sportowcem. Ale co ważne - ciągle głodnym sukcesów :).

Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali przez cały sezon. Wspierali po wypadku z Canberry i wierzyli w złoto w Kanadzie. A na Nowy Rok: zdrowia, miłości, pasji, sukcesów oraz wielu sportowych emocji - dostarczanych przez sportowców ale i nas samych!

U mnie w tym roku bez postanowień noworocznych. Cel - aby tęczowa koszulka na każdym wyścigu była w czołówce :)".

Nasza wicemistrzyni olimpijska od lat marzyła o tęczowej koszulce. Wprawdzie była już mistrzynią świata w maratonie (2003), ale w olimpijskiej konkurencji cross country takiego sukcesu jeszcze nie odniosła, choć miała kilka srebrnych medali. Po złoto jechała półtora roku temu do Canberry, lecz jej szanse przekreślił koszmarny wypadek na treningu.

Dowiedz się więcej na temat: Maja Włoszczowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje