Maciej Skorża i Robert Maaskant po meczu Legia-Wisła 2-0

"Z reguły mecze szlagierowe bywają partią szachów. Inaczej było w niedzielę, bo obejrzeliśmy emocjonujące widowisko" - powiedział po meczu Legia - Wisła (2-0) trener gospodarzy. Szkoleniowiec gości, Robert Maaskant podkreślał z kolei, że mimo porażki nie ma powodów do paniki, bo to dopiero druga ligowa porażka "Białej Gwiazdy" w tym sezonie.

Robert Maaskant - trener Wisły Kraków: "Myślę, że obejrzeliśmy bardzo dobre spotkanie. Obydwa zespoły chciały wygrać i grały bardzo ostro i ofensywnie. Sądzę, że pierwsza połowa była wyrównana. Byłem jednak zawiedziony, że nie potrafiliśmy zagrozić bramce rywala. W przerwie poważnie porozmawialiśmy. Chcieliśmy zagrać szybciej i bardziej zdecydowanie. Do 70. minuty graliśmy lepiej niż Legia. Jednak potem spotkał nas kolejny kontratak, po którym straciliśmy gola i praktycznie było po meczu. Próbowaliśmy zmian, ale to nie pomogło. Mam trochę satysfakcji, że udało nam się zmusić Legię do gry z kontrataku na własnym boisku.

Reklama

- Ze względu na to, że obie drużyny w czwartek grały w Lidze Europejskiej nasz niedzielny mecz był bardziej fair. Jednak wynik tych spotkań nie miał większego znaczenia na przebieg niedzielnej rywalizacji. Być może Legia była w nieco korzystniejszej sytuacji, ponieważ grała na własnym boisku. Z taką grą jak w niedzielę jesteśmy w stanie wygrać wszystkie cztery spotkania w październiku. Brak Patryka Małeckiego, Maora Meliksona i Cwetana Genkowa jest widoczny, ale mecz z Legią pokazał, że bez nich również potrafimy dobrze zagrać. Wiem jednak, że każda porażka z Legią gorzko smakuje, ale nie ma powodów do paniki. Przegraliśmy dopiero drugie spotkanie w rozgrywkach ligowych. Radosław Sobolewski opuścił boisko z powodu kontuzji. Miał problem ze ścięgnem Achillesa. Drugą połowę graliśmy więc bez czwartego ważnego w zespole piłkarza".

Maciej Skorża - trener Legii Warszawa: "Z reguły mecze szlagierowe bywają partią szachów. Inaczej było w niedzielę, bo obejrzeliśmy emocjonujące widowisko. Zespoły grały ofensywnie i często szła akcja za akcją. Chcieliśmy nękać rywala pressingiem, ale nie przez cały mecz. Zaplanowaliśmy też przyjęcie rywala na własnej połowie i zagranie z kontrataku. Jeden z nich przyniósł efekt w postaci bramki Danijela Ljuboji. W pierwszej połowie Wisła zagroziła nam tylko raz, kiedy to David Biton groźnie strzelał głową.

- Po przerwie chyba podświadomie oddaliśmy inicjatywę rywalowi. Potem udało nam się to nieco zbilansować i wyprowadziliśmy kilka kontrataków. Jeden z nich zakończył się bramką Janusza Gola, który rozstrzygnął losy spotkania. To był przełom w tym meczu. Czujemy, że dobrze wykonaliśmy swoją pracę. Od 70. minuty chciałem przeprowadzić zmianę, ale nie wiedziałem kogo zdjąć z boiska, ponieważ wszyscy grali bardzo dobrze. To był jeden z najlepszych meczów odkąd jestem trenerem Legii.

- W porównaniu do spotkania z Hapoelem przeprowadziłem w składzie tylko jedną zmianę i to przyniosło dobry efekt. Wpływ na to miał fakt, że Wisła podobnie jak my w czwartek rywalizowała w Lidze Europejskiej. Co do Macieja Rybusa, to uważam, że tego zawodnika stać na wiele więcej. Nie oznacza to, że zagrał zły mecz. Jednak w pochwałach dla niego będę bardzo oszczędny, bo tkwi w nim ogromny potencjał".

Ekstraklasa - wyniki, strzelcy bramek, składy, tabela

Legia - Wisła - tutaj prowadziliśmy relację NA ŻYWO!

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Robert Maaskant | Maciej Skorża | Wisła Kraków | Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje