Maciej Rybus zrobił na Smudzie wrażenie

Nie poprzewraca mi się w głowie po pochwałach trenera Smudy, bo nic o tym nie wiem - przyznał piłkarz reprezentacji Polski Maciej Rybus. Wszystko wskazuje na to, że środowe spotkanie towarzyskie z Kanadą w Bydgoszczy rozpocznie w podstawowym składzie.

20-latek z Legii Warszawa w sobotę zadebiutował w drużynie narodowej. Wystąpił w ostatnim kwardransie w przegranym spotkaniu z Rumunią 0:1, jednak wyraźnie wpadł w oko selekcjonerowi. =- - - Grał krótko, ale zrobił na mnie dobre wrażenie - ocenił Smuda.

Reklama

We wtorek potwierdził, że z Kanadą zagra w podstawowym składzie. - Mam jeszcze jedną zagadkę co do składu, ale nie dotyczy ona Rybusa. Maciek zagra.

Młody piłkarz zapewnił, że nie poprzewraca mu się w głowie od pochwał szkoleniowca. "Na pewno nie poprzewracało mi się, mam wszystko poustawiane, a tych pochwał nie słyszałem osobiście, więc za bardzo o nich nie wiem - powiedział Rybus.

O środowym spotkaniu mówił: - Z treningów wynika, że wyjdę w pierwszym składzie i to nie na swojej pozycji, , ale w ataku, za Robertem Lewandowskim. Będzie to dla mnie nowość, jednak cieszę się, że w ogóle zagram".

- Rybus ma talent, ale musi się jeszcze wiele uczyć. Oczekuję od niego czegoś więcej niż biegania po linii. U mnie nie ma podziałów na piłkarzy ofensywnych i defensywnych. W zależności od akcji wszyscy atakują czy bronią i wszyscy muszą to potrafić - wyjaśnił Smuda.

Piłkarz Legii choć dopiero zaczyna reprezentacyjną przygodę, a powołanie otrzymał wskutek kontuzji Pawła Brożka, to czuje się w kadrze swobodnie.

- Przyjechałem bez żadnej tremy i czuję się bardzo dobrze. Atmosfera jest naprawdę bardzo dobra. Znam chłopaków z Legii, z młodzieżówki. Czuję w kadrze bardzo dobrze - podkreślił.

Wychowanek Pelikana Łowicz przyznał, że choć najbliżej mu do obecnych czy byłych legionistów, to w reprezentacji nie ma podziału.

- Nie ma grupek, choć wiadomo, że są chłopaki z Legii czy Lecha. Nie ma podziałów na kluby, czy starych i młodych. Tworzymy jedną drużynę. Każdy z każdym rozmawia, żartuje, jest naprawdę miło - dodał.

- Nikt nie ma prawa czuć się obco. Roger mimo wyjazdu do Grecji nie zapomniał języka polskiego, więc nie ma problemu z porozumiewaniem się. Zresztą to taki pogodny człowiek, zawsze uśmiechnięty. Obraniakowi gorzej idzie z polskim. Rozmawiamy raczej po angielsku, a jak jest kłopot to w rolę tłumacza wciela się Michał Żewłakow, który świetnie mówi po francusku. Dlatego wydaje się, że "Ludo" czuje się tutaj dobrze - przyznał.

Jego zdaniem, znakiem rozpoznawczym reprezentacji Smudy mają być m.in. pressing i szybki odbiór piłki rywalowi.

- Trener chce nas nauczyć, że po stracie piłki powinniśmy ją jak najszybciej odzyskać. Mamy się skupiać na tym rejonie boiska, gdzie jest piłka i wywierać presję na przeciwniku. A po odbiorze piłki trzeba ją poszanować, cieszyć się nią i uspokoić grę - wyjaśnił.

W środę czeka Rybusa mecz z Kanadą, a już 48 godzin później ligowe derby Warszawy z Polonią. - Na razie skupiam się na tym pierwszym spotkaniu, ale po ostatnim gwizdku zacznę myśleć o derbach. W czwartek treningi w klubie, dobra odnowa biologiczna i na piątek na 20.00 będę gotowy w stu procentach. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak ważne to będzie spotkanie, a derby i osoba nowego trenera Polonii dodają tylko smaczku - uważa Maciej Rybus.

Piłkarz Legii nie pamięta Jose Marii Bakero z boiska. - Trochę chyba za młody jestem na to, choć oczywiście nazwisko znam. Wiem, że to żywa legenda Barcelony, rozegrał prawie 500 meczów w Primera Division. Na pewno był świetnym piłkarzem, a jakim okaże się trenerem, to zobaczymy... - zakończył.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje