Lozano: Polska jak Brazylia

- Na igrzyskach olimpijskich w Atenach, Polska rozegrała dobre zawody i w wielu przypadkach były to bardzo dobre mecze, czy fragmenty spotkań. I chciałem tu wyrazić swoją wdzięczność dla sztabu szkoleniowego, a zwłaszcza dla Stanisława Gościniaka i Igora Prielożnego za pracę jaką włożyli w ten zespół - powiedział trener reprezentacji Polski siatkarzy, Raul Lozano.

- Nigdy wcześniej tego nie mówiłem, natomiast teraz chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że z mojej strony nie padnie ani jedno słowo krytyki w stosunku do moich poprzedników. Dlatego nie sądzę, że coś robili źle, ani tego nie widzę, ani o tym nie słyszę.

Reklama

Czego brakuje polskim siatkarzom, żeby walczyć o czołowe lokaty ważnych imprez?

- Przeanalizowaliśmy dosyć dokładnie grę naszej reprezentacji począwszy od mistrzostw świata w Argentynie do igrzysk olimpijskich w Atenach. Cała ta analiza polegała na tym, żeby porównać grę Polski z najlepszymi na świecie i zobaczyć, gdzie jeszcze tkwi rezerwa dla nas. Oczywiście znaleźliśmy takie rzeczy i na tym skupiamy się w naszej pracy. Oprócz tego chcemy wyeliminować pewne braki poszczególnych zawodników. To są te elementy, które zobaczyliście na treningu. To są blok, kontratak, obrona i zagrywka. W porównaniu do czterech najlepszych drużyn na świecie: Brazylii, Włoch, Rosji oraz Serbii i Czarnogóry, polscy siatkarze wypadają słabiej właśnie w tych elementach. Natomiast jeżeli chodzi o przyjęcie i atak, to polska gra na tym samym poziomie, co wymienione zespoły.

Czy ma Pan wizję pierwszej szóstki i czy w tej szóstce znajdzie się miejsce dla zawodników młodych?

- Nie. Oczywiście są różne próby, warianty. Mogę zapewnić, że dwa towarzyskie mecze ze Słowacją będą grane różnymi "szóstkami". Być może taka sytuacja będzie miała miejsce także w meczach z Argentyną. Brazylia, a w końcu są mistrzami olimpijskimi i warto patrzeć na to co robią, nie mają stałej "szóstki". Żaden z Brazylijczyków w sposób szczególny nie powoduje, że zmienia się ich gra. Oni cały czas stosują roszady w wyjściowym ustawieniu. Zależy to od tego w jakiej są formie poszczególni zawodnicy oraz na potrzeby meczu. Możemy w pewien sposób upodobnić się do Brazylijczyków, bo też mamy bardzo wyrównany zespół. Wyrównaną grupę siatkarzy i możemy w różny sposób ustawiać wyjściowy skład.

W Polsce od wielu lat mówi się, że w reprezentacji nie ma lidera. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

- Nie wiem, czy tak naprawdę brakuje lidera. Myślę, że lider objawi się nam wszystkim podczas spotkań, chociaż przez te 7-8 dni jak tu jesteśmy widać, kto tak naprawdę jest liderem. Ale to są dwie różne rzeczy lider tutaj, za zgrupowaniu i lider podczas meczu. Być może nie ma takiego lidera na boisku, ale ja na to pytanie będę mógł odpowiedzieć za pięć, sześć spotkań. Naprawdę w tej chwili nie wiem.

A kto jest liderem na zgrupowaniu?

- To są ci zawodnicy, którzy są podstawą, bazą tej reprezentacji. Paweł Zagumny, Andrzej Stelmach, Piotr Gruszka, Dawid Murek, Krzysztof Ignaczak. Później do tej grupy dołączą zapewne Sebastian Świderski i Paweł Papke. Są bardziej doświadczeni i bardziej dojrzali. Na pewno też spośród młodych chłopców, którzy tu są, objawi się z czasem osobowość lidera.

Czy nie obawia się Pan, że ciężkie treningi spowodują drobne urazy, kontuzje?

- Gdybyśmy w ten sposób myśleli, to nie moglibyśmy trenować. Jest to pewnego rodzaju ryzyko, którego dokonaliśmy. Musimy połączyć dwie rzeczy. Z jednej strony ciężka praca, a z drugiej dokonać pewnych korekt technicznych. Gdybyśmy mieli dwa miesiące na przygotowania, a kwalifikacje do mistrzostw świata byłyby za rok, to ta praca wyglądałaby zupełnie inaczej. Ale w tych warunkach jakie są, dokonałem pewnego wyboru.

Kapitanem został wybrany Piotr Gruszka. Kto go wybierał i dlaczego właśnie on?

- Ja wybrałem, ale motywy tego wyboru pozostawiam dla siebie. Kapitanem jest Gruszka, natomiast jego zastępcami są Sebastian Świderski i Dawid Murek. Proszę mnie dobrze zrozumieć. To nie jest żadna arogancja z mojej strony. Jeżeli z pewnych względów nie mogę mówić o decyzji jaką podjąłem.

Michał Winiarski zdecydował, że jeszcze nie zamierza podbijać włoskiej ligi. Czy jest Pan zadowolony, że został w Polsce? Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

- Wydaje mi się, że dobrze się stało. Jest jeszcze młodym zawodnikiem i ma czas, żeby wyjechać. A poza tym, jeszcze studiuje. Wszystko przemawia za grą w Polsce. A poza tym, jeśli chodzi o wyjazd do Włoch. Moim zdaniem zawodnicy powinni tam jechać w odpowiednim wieku. Zbyt młody gracz nie powinien tam trafić. Winiarski na pewno jeszcze ma na to czas.

Sebastian Świderski odrzucił kuszącą ofertę z Japonii. Konsultował się z Panem w tej sprawie?

- Kiedy byłem w kwietniu we Włoszech i rozmawiałem z nim na temat jego stanu zdrowia, już wówczas odradzałem mu Japonię. Japonia ma tylko jedną zaletę, jeśli chodzi o zawodników. Przez cztery miesiące zarobią dużo więcej, niż gdzie indziej na świecie, ale po prostu wracają bez formy. Gra w Japonii nie ma też waloru sportowego. Nie ma tam żadnej pracy, jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne. O metodach treningowych lepiej nie mówić. No i sama liga. Nie jest rewelacyjna. Tak naprawdę, jak zawodnik będzie miał 33-34 lata, to wtedy mu doradzę, żeby pojechał do Japonii i dorobił do emerytury. Miałem dwóch zawodników, którzy tam występowali - Rafael Pascual i Nalbert. Mówię o tym znając sytuację, jaka tam jest.

Podobno siatkarze mają się zwracać do Pana po polsku. Jakich słów Pana nauczyli?

- Kilku przekleństw (śmiech). Także, kilka słów, które są niezbędne do komunikacji podczas treningu i podczas meczów.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ z treningu kadry siatkarzy w Spale

Andrzej Łukaszewicz, Robert Kopeć

Dowiedz się więcej na temat: mecze | gruszka | zawodnicy | rzeczy | siatkarze | Sebastian Świderski | Brazylia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje