LM piłkarzy ręcznych: Porażka Vive Kielce

Wicemistrzowie Polski na kolanach. Vive Targi Kielce przegrało we własnej hali pierwszy mecz Ligi Mistrzów z węgierskim MKB Veszprem 25:29, tracąc szanse na zwycięstwo już po 10 minutach!

Persona non grata polskiej piłki ręcznej - taki "honorowy" tytuł przyznajemy bramkarzowi gości Mirko Alilovicovi. To, co reprezentant Chorwacji wyprawiał w Hali Legionów przyprawiać będzie o depresje nie tylko piłkarzy z Kielc, ale i ich kibiców. W pierwszej połowie odbił 13 rzutów gospodarzy i prawie w pojedynkę zatrzymał drużynę Bogdana Wenty. W drugiej dołożył kolejnych dziesięć udanych interwencji. A że to nie pierwszy "wybryk" Alilovica, więc tytuł "osoba niepożądana" przyznajemy przez aklamację, z pominięciem procedur ministra Sikorskiego.

Reklama

Przed rokiem, również na inaugurację Ligi Mistrzów, broniąc w słoweńskim Celje Pivovarna Laśko, Alilović zatrzymał Kielce, a w rewanżu wybił im z głowy marzenia o wyjściu z grupy. Jeśli do tego dołożymy to, co za każdym razem wyprawiał w reprezentacji swojego kraju w konfrontacjach z "Biało-czerwonymi" na mistrzostwach świata i Europy - od Norwegii w 2008 po Szwecję w 2011 roku, to procedura odwoławcza nie jest przewidywana...

Alilović zatrzymał kielczan, ale pomagała mu w tym kapitalna węgierska obrona. Trudno było się przez nią przebić, więc gospodarze oddawali nieprzygotowane rzuty. - Dwumetrowe chłopy w obronie, a my się wybieramy z rzutami z 9-10 metra - narzekał po meczu Sławomir Szmal.

Pierwszy raz do siatki gości kielczanie trafili w 7 minucie, ale co ciekawsze, była to ich - uwaga! - dziewiąta próba rzutowa! Dlatego szybko z 1:2 zrobiło się 1:6. W 18 minucie Veszprem prowadziło 11:4 i było po meczu. Madziarzy bili Polaków z każdej strony i patrzyli tylko, czy równo puchną.

Do szatni gospodarze schodzili przegrywając 10:17, a kibice czuli się jak by ich ktoś wystrzelał po twarzach. Niewielkie były nadzieje, że rozjechani węgierskim czołgiem zawodnicy Vive Targów Kielce będą w stanie się podnieść. Zwłaszcza, że w 35 minucie było już 20:10...

Goście znad Dunaju nie forsowali dalej tempa, ale też kielczanie dostali kilka elektrowstrząsów mobilizujących do mądrzejszej gry. Pierwszy to interwencje duńskiego bramkarza Marcusa Cleverlego, drugi to postawa Mariusza Jurasika. Wysyłany przez wielu na sportową emeryturę "Józek" pokazał, że pogłoski o jego "sportowej śmierci" są mocno przesadzone i na szczęście przedwczesne. Zdobył pięć goli, tyle samo razy jego podania otwierały kolegom, głównie Rastko Stojkovićowi,drogę do bramki. Prosty rachunek mówi, że był autorem lub współautorem dziesięciu z 15 bramek Vive w drugiej połowie. To po jego golach w 44. minucie Vive odrobiło połowę strat przegrywając "tylko" 16:21. Ta "piątka" pojawiała się jeszcze co chwila, a potem wracała do ośmiu goli - jak kurs franka szwajcarskiego przekraczający 4 zł i spadający poniżej tej granicy. Końcowe cztery gole straty - 25:29 - trzeba przyjąć z pocałowaniem ręki.

Kolejny mecz w Lidze Mistrzów Vive Targi Kielce zagra w niedzielę o 17.30 w Berlinie z Fuchse, gdzie występuje reprezentant Polski Bartłomiej Jaszka.

Po meczu powiedzieli:

Trener MKB Veszprem Lajos Moscal: "Szczególne podziękowania należą się moim piłkarzom za skuteczną i zdecydowaną grę w obronie, a Mirko Alilovic wprost zachwycał w bramce swymi interwencjami. O sukcesie zadecydowała szybka gra w pierwszej połowie, wykorzystanie zaskakujących kontrataków. W każdej sytuacji mieliśmy kilka wariantów taktycznych do zastosowania, dlatego nie baliśmy się o końcowy rezultat. Wygraliśmy, bo byliśmy dziś lepsi".

Trener Vive Targi Bogdan Wenta: "W żadnym momencie spotkania nie byliśmy zespołem, za dużo było indywidualnych akcji, strzałów z niekorzystnych sytuacji. Przygotowywaliśmy się do tego meczu, rywale niczym nas nie zaskoczyli, to my nie potrafiliśmy grać zespołowo i skutecznie. Sytuacja nie jest najlepsza, czeka nas trudny wyjazd do Berlina, gdzie nie będzie łatwo o punkty".

Vive Kielce - MKB Veszprem 25:29 (10:17)

Vive Targi: Sławomir Szmal, Marcus Cleverly - Bartłomiej Tomczak 1, Michał Jurecki 1, Grzegorz Tkaczyk 3, Thorir Olafsson 2, Denis Buntic 1, Rastko Stojkovic 9 oraz Uros Zorman 2, Mateusz Zaremba, Piotr Grabarczyk, Tomasz Rosiński 1, Mateusz Jachlewski, Mariusz Jurasik 5, Patryk Kuchczyński.

MKB Veszprem: Mirko Alilovic - Gergo Ivancsik 5, Tamas Ivancsik 2, Balazs Laluska, Ferenc Ilyes 1, Mirsad Terzic 2, Renato Sulic 5 oraz Gabor Csaszar 5, Carlos Reinaldo 2, Marko Vujin 6, Peter Gulyasz 1.

Kary: Vive Targi - 6; MKB Veszprem - 10 minut.

Sędziowie: Gjorgij Nachevski i Slave Nikolov (Macedonia). Widzów 4 000.

grupa B:

KS Vive Kielce - MKB Veszprem 25:29 (10:17)

Medwedi Czechow - Fuechse Berlin 31:31 (15:18)

Bjerringbro-Silkeborg - BM Ciudad Real 27:30 (16:15)

Tabela:

M Z R P bramki pkt

1. MKB Veszprem 1 1 0 0 29:25 2

2. BM Ciudad Real 1 1 0 0 30:27 2

3. Fuechse Berlin 1 0 1 0 31:31 1

Medwedi Czechow 1 0 1 0 31:31 1

5. Bjerringbro-Silkeborg 1 0 0 1 27:30 0

6. KS Vive Kielce 1 0 0 1 25:29 0

Dowiedz się więcej na temat: Bogdan Wenta | Sławomir Szmal | Grzegorz Tkaczyk | Michał Jurecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama