Listkiewicz: Marzą mi się Niemcy

W czwartek na losowanie grup MŚ przybyła do Lipska delegacja Polskiego Związku Piłki Nożnej, z prezesem Michałem Listkiewiczem na czele.

Sternik polskiej piłki podzielił się z INTERIA.PL wrażeniami towarzyszącymi mu przed piątkowym losowaniem.

Reklama

Czy czuje pan odrobinę stresu towarzyszącego loswaniu?

W środę miałem trochę stresu związanego ze zjazdem w PZPN i zmęczeniem. Do tego mieliśmy jeszcze zagranicznych gości. Spałem zatem nie za długo i dziś dopiero zaczynam się przejmować losowaniem. Jednak widzę, że i trener jak inne osoby z delegacji dopiero od piątku rano zaczniemy żyć losowaniem na sto procent.

Jakie są oczekiwania prezesa PZPN jeśli chodzi o losowanie?

To jest chyba taki toto-lotek, ale z większymi szansami trafienia, bo są podziały na koszyki. Każdy z nas ma jednak inne typy, zarówno jaki Paweł Janas, jak i sekretarz generalny i kierownik drużyny oraz ja. Różnimy się bardzo. Mój typ to: Niemcy, Ekwador i Arabia Saudyjska. Pewnie się to nie sprawdzi.

A ma pan szczęście w toto-lotku?

Najwyższe osiągnięcie w tej grze to była czwórka, zatem średnie, ale też nie najgorsze.

Poza optymistycznym losowaniem, może się nam przytrafić np. tzw. grupa śmierci.

Są też takie możliwości, bo można trafić na Brazylię lub niezbyt szczęśliwą dla nas Koreę Południową. Moim marzeniem jest żeby zagrać z Niemcami, a najlepiej mecz otwarcia, bo wtedy spełnią się moje wszystkie kryteria. Mam tu na myśli sam mecz otwarcia, który jest dla każdego uczestnika wielkim wyróżnieniem. Po drugie stadion w Monachium jest ogromny, zatem polscy kibice otrzymają dużo biletów, bo 8% pojemności stadionu od 70 tysięcy, to co innego niż od 30 tysięcy. No i Niemcy, którzy nigdy nie zaczynają z wysokiego "c", a rozkręcają się później, a pamiętajmy również, że w meczu otwarcia zdarzają się przeważnie niespodzianki. Zatem jakby nie popatrzeć, to dla nas mecz otarcia z Niemcami wygląda optymistycznie.

Obecnie priorytetem dla PZPN jest stworzenie dobrych warunków dla kadry. Czy są jakieś problemy z tym związane?

Są małe zakręty, przede wszystkim musimy zdecydować się gdzie będziemy mieszkać, a to wszystko zależy od wyniku losowania. Decyzję podejmiemy jutro późnym wieczorem zaraz po losowaniu. Druga sprawa to mecze towarzyskie i tu również wiele zależy od wyniku losowania, bo przecież nie będziemy mogli grać z rywalem z grupy. Mamy kilka kontaktów, ale poczekamy z tym do jutra.

Jakie ma pan układy z Pele, który jutro będzie losował z trzeciego koszyka?

Znamy się. Miałem okazję kilka razy rozmawiać z panem Pele. Jednak nie są to jakieś bliskie kontakty, bo dzieli nas różnica pokoleń, więc nie mogłem mu sędziować.

Czy wierzy pan, że Brazylijczyk będzie miał szczęśliwą ręką dla Polski?

Mam taką nadzieję, bo w przeszłości grał przeciwko nam i ogrywał nas lewą nogą, jak mówią uczestnicy tych meczów. Opowiadał mi pan Andrzej Zientara, który grał przeciwko Pele, że ten go tak kręcił, że nasz zawodnik nie wiedział jak się nazywa. Mam nadzieję, że nas za bardzo nie zakręci w tym losowaniu.

Rozmawiał: Andrzej Łukaszewicz, Lipsk

Dowiedz się więcej na temat: pele | mecz | PZPN | losowanie | Niemcy | Michał Listkiewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje