Listkiewicz dla RMF: FIFA winna zamieszaniu z biletami

Zamieszaniu z biletami na mundial winna jest FIFA - mówi RMF prezes PZPN, Michał Listkiewicz. Tłumaczy, że on też nie dostał jeszcze wejściówek. A do nas piszą kibice, którzy za bilety zapłacili, ale wciąż ich nie dostali.

PZPN broni się przed zarzutami i winę za bałagan zrzuca na zewnętrzną firmę IT SPORT, której zleciło dystrybucję biletów. Rzecznik PZPN Michał Kocięba chyba jednak nie zdaje sobie sprawy ze skali zamieszania. - Możemy przeprosić kibiców tych, których spotkały problemy. Dla mnie jest to sytuacja bardzo niekomfortowa, niezręczna. Bardzo będę się źle z tym czuł, jeżeli kibic, który zapłacił za bilety w terminie, nie wejdzie na stadion - stwierdził.

Reklama

Biletów na mundial wciąż nie ma co najmniej 300 polskich kibiców, którzy zapłacili już za wejściówki. Michał Listkiewicz nie potrafi powiedzieć, gdzie ludzie ci mają szukać pomocy. - Problem polega na tym, że bardzo dużo ludzi w Polsce nie przekazało pełnych danych. Np. przekazali swoje, ale nie podali danych żony. I system komputerowy FIFA po prostu wyrzucał - tłumaczy w rozmowie z RMF.

Rafał Gromek, który odpowiada w PZPN za dystrybucję biletów, twierdzi, że winni są także sami kibice, wpisujący złe dane osobowe, na przykład zły adres. Część osób - zdaniem Gromka - podała te informacje za późno, by mogły one trafić do systemu odpowiedzialnego za dystrybucję.

A FIFA umywa ręce. Korespondent RMF kilkakrotnie był odsyłany od drzwi do drzwi. Wszędzie słyszał, że odpowiedzialność za sprzedaż i dostarczenie biletów ponosi polski PZPN. Nikt nie jest też w stanie powiedzieć, czy wobec władz Związku będzie można wyciągnąć konsekwencje za bałagan. Nie można zagwarantować, że w panującym teraz w FIFA chaosie uda się wyjaśnić pojedyncze przypadki. Jeżeli ktoś chce na własną rękę próbować rozwiązać problem, może zadzwonić do Frankfurtu nad Menem do Komitetu Organizacyjnego, odpowiedzialnego za sprzedaż biletów. Oto numer: 0049 1805 99 87 23.

Nam udało się pomóc w odnalezieniu adresatki jednej z wejściówek, która trafiła w cudze ręce.

Na kopercie od PZPN, którą odebrał pan Roman z Bielska-Białej, znajdowało się jego nazwisko. Wewnątrz, oprócz biletów dla niego, były także wejściówki dla pani Jagny. RMF podjęło się próby odnalezienia adresatki i udało się! Pani Jagna spotkała się z reporterem RMF, który przekazał jej upragnioną wejściówkę.

To historia ma happy end. Jak będzie jednak w przypadku wielu innych kibiców, którzy piszą do nas na temat problemów z biletami? Na adres fakty@rmf.fm przyszedł mail od słuchacza, który nie wylosował biletu na mecze grupowe, ale na finał. "Uznałem, że opłacanie go nie ma sensu, bo wiadomo jakie są szanse, że biało-czerwoni wtedy zagrają. PZPN zapowiadał, że takie nieopłacone bilety zostaną anulowane. Wczoraj przyszedł do mnie kurier z biletem. Jestem ciekawy ile jest takich biletów "rozdanych" kibicom" - pisze Piotr.

W siedzibie PZPN od rana czekali ludzie, którzy np. zapłacili za dwie wejściówki, a dotarły do nich aż cztery bilety. Choć Związek pracuje od godz. 9, dopiero przed 10 zjawił się urzędnik, który być może wyjaśni przyczyny tego skandalicznego bałaganu. W siedzibie Związku był także Paweł Świąder. Niestety, w biurze PZPN nikt nie chciał z nim rozmawiać. Nie wiadomo więc, ilu dokładnie kibiców nie otrzymało biletów, ani co ludzie ci mają zrobić.

Do siedziby PZPN wybrali się także rozczarowani opieszałością Polskiego Związku Piłki Nożnej kibice z Sieradza. Tam chcą się dowiedzieć, co stało się z ich biletami. - Ja już na nic nie liczę. Ale chociaż niech powiedzą, co z tym biletem, co z pieniędzmi - mówią fani futbolu, którzy wybierali się na mecz z Ekwadorem. Wylosowali i zapłacili za dwa bilety - dostarczono im tylko jeden. Mówią, że gdyby teraz udało się odzyskać wejściówkę, będą starali się zdążyć na jutrzejszy mecz - choć na miejsce dotrą bardzo zmęczeni, chcą dopingować Polaków.

Okazuje się, że zamieszanie w dostarczaniu biletów na mistrzostwach jest potężne. Do redakcji RMF, na adres fakty@rmf.fm, napływają maile od rozgoryczonych kibiców.

"Witam. Jadę właśnie Do Gelsenkirchen. Zapłaciłem za dwa bilety, natomiast dostałem jeden. Zamówiłem bilet dla siebie i żony, natomiast otrzymałem jeden i to bez danych osobowych. Mój przyjaciel jest w Gelsenkirchen i chciał potwierdzić autentyczność biletu bez nazwiska (czy wejdzie na niego). Okazało się, że do biletu przypisana jest inna osoba z Łomży. Musi wracać. Ratujcie, co robić. Zawracać do domu czy jechać w ciemno i niepewność?" - pyta Marek.

"Z przykrością muszę stwierdzić, że ja również nie otrzymałem biletów do tej pory. Wygrałem 8 biletów na półfinał, zapłaciłem za nie na początku marca prawie 1000 zł i jak do tej pory nic nie otrzymałem, prócz maili z PZPN. Słuchając waszego programy zaczynam się niepokoić, czy w ogóle je dostanę. Może moje bilety ma już ktoś inny? To jest skandal..." - napisał do nas jeden ze słuchaczy.

"Proszę o odpowiedź, kiedy bilet zostanie przesłany ewentualnie, jak można jego odebrać" - takie listy, po dwa dziennie, wysyłam od tygodnia do PZPN i rzecznika prasowego, żadnego odzewu. Zapłaciłem 440 pln za bilet + 195 pln za autobus i zobaczę mecz Polaków w domu, smutne ale prawdziwe" - napisał Piotrek.

"Jestem szczęśliwym (Hihihihi) posiadaczem biletów na MŚ 2006. Jednak dostałem je wczoraj w kopercie i jakie moje zdziwienie było gdy się okazało, że każdy jest na inny sektor. A ja jadę z 10-letnim synem i jak go mam posadzić w inny sektorze bez mojej opieki wśród kibiców w INNYM PAŃSTWIE? Dzwonię do PZPN, a tam nikt nie odpowiada. Co mam zrobić? Dane przy rejestracji był dosłane od razu po wylosowaniu biletu, a oni mi taki numer odstawiają. Jeżeli tego nie zmienią, będę się z nimi sądził o odszkodowanie, bo kto to widział taki numer odwalić" - skarży się Jarek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje