Listkiewicz: Bilans Janasa wypada dobrze

Na 50 meczów pod wodzą Pawła Janasa przegraliśmy tylko 14 - mówi Michał Listkiewicz w Kontrwywiadzie Kamila Durczoka w RMF FM.

Kamil Durczok: Trener Paweł Janas mówi, że jeszcze mundial się nie skończył, a dziennikarze już pytają go o dymisję. Zapytam zatem inaczej: kiedy PZPN podziękuje za pracę Janasowi?

Reklama

Michał Listkiewicz: Nie wiem, czy w ogóle podziękuje, to się jeszcze okaże. Przed nami jeden mecz, te mistrzostwa jeszcze trwają i trzeba ten mecz rozegrać, wygrać go, wyjść z honorem. Następnie trener otrzyma od nas około dwóch tygodni na złożenie pisemnego raportu nie tylko z występu na mistrzostwach, ale z przygotowań, oceny poszczególnych zawodników, oceny swojej pracy.

Obawiam się, że te oceny słabo interesują kibiców. Jechaliśmy, by wyjść z grupy, odpadliśmy jako pierwsi. Co się jeszcze musi stać, by trener Janas zrozumiał, że ta funkcja go przerosła?

Nie wiem, czy go przerosła. Jesteśmy w gronie 32 najlepszych zespołów na świecie. Nie graliśmy przez 16 lat poprzednich, dwa razy z rzędu gramy - myślę, że to nie jest taki zły wynik. Dla trenera Janasa, co media jakoś o tym zapomniały, a grzecznie byłoby pamiętać, był to 50. mecz, chociaż należało to odnotować. Mecz z Niemcami, zresztą bardzo dobry, co wszyscy podkreślali, to 50. mecz w karierze trenerskiej i ten bilans naprawdę wypada bardzo dobrze. Na 50. meczów przegraliśmy tylko 14, w tym awans do finałów mistrzostw świata.

Tylko przegrywamy te ważne albo najważniejsze. A dziś prasa pisze, w "Dzienniku" m.in., cytując kibiców, że mają dosyć honorowych porażek.

Też mam ich dosyć, ale spójrzmy na to z drugiej strony. Mamy zespół jaki mamy, trener Janas popełnił oczywiście błędy, ale nie było błędem trenera to, że czołowi nasi zawodnicy, przynajmniej trzech, jest w bardzo złej formie. I to jest sprawa przygotowania się tych zawodników. Trener Janas nie spowoduje, by trenerzy klubów zagranicznych wpuszczali piłkarzy na boisko, pozwolili im grać całą ligę, tylko dlatego że są Polakami.

Gdybyśmy wygrali te mecze, to podejrzewam, że byłoby to mniej istotne pytanie, ale ponieważ je przegrywamy, to trzeba je zadać: czy pan jest zadowolony ze sposobu, w jaki Paweł Janas komunikuje się z opinią publiczną?

Nie, ale on taki zawsze był. Ma taki charakter, musi nad tym pracować i już mu zwróciłem uwagę, że jeśli jest konferencja prasowa, to należy najpierw wysłuchać pytania dziennikarza do końca, a nie przerywać w połowie i odpowiadać.

I od razu tłumaczyć, że się dziennikarze nie znają na piłce.

Wynika to ze zdenerwowania trenera i miał już na to wczoraj zwróconą uwagę.

To porozmawiajmy o biletach. Wejściówki na mecz z Niemcami można było kupić od angielskich koników. Jakim cudem?

Nie wiem. W ogóle cały system sprzedaży biletów jest tutaj postawiony na głowie. Były ogromne obostrzenia. To o czym jeden ze słuchaczy mówił, to losowanie, wpisywanie PIN-u, PESEL-u, dat urodzenia itd. a tego nikt nie sprawdzał. Jeśli chodzi o koników, to oni zawsze byli, są i będą. Kiedyś byli pod kinami teraz pod stadionami. Natomiast oburzające jest to, że polscy kibice, którzy wylosowali te bilety odsprzedają je.

Pan tak mówi, jakby PZPN nie zajmował się dystrybucją tych biletów.

Tak, ale nie mamy później żadnej kontroli nad tym, że ktoś kto wylosował bilet go sprzedaje.

Panie prezesie, ale zdaje się, że to nie w tym problem, że ktoś go sprzedaje, tylko w tym, że się powołuje na swoje możliwości w PZPN. Udowodnili to reporterzy RMF, udowodnili to reporterzy TVN, którzy pokazali jak w Krakowie od człowieka, który się powołuje na to, skąd dostał te bilety - że dostał je z PZPN - można było jeszcze parę dni przed mistrzostwami kupić bilety na mecz Polska-Niemcy.

Ale to, że się powołuje, to nie znaczy jeszcze, że je dostał. Zresztą to bardzo łatwo sprawdzić. W jednym z mediów podano pana, który szermował hasłem, że jest działaczem PZPN. Okazało się, że był tym działaczem, bo 8 lat temu przestał. Natomiast podejrzewam skąd problem przed meczem z Niemcami. Otóż w ostatniej chwili otrzymaliśmy od Niemców 30 biletów, które nasz sekretarz generalny po prostu sprzedał po cenie oczywiście kibicom, którzy stali przed hotelem naszej drużyny, a było ich tam kilkuset - za co dostał olbrzymie brawa i podziękowania. To były bilety, które przyszły godzinę przed meczem z zupełnie rezerwowej puli.

I za te bilety pewnie należą się podziękowania, ale ja pytam również o inne bilety. O bilety, o których ludzie dowiadywali się, że je wylosowali, że mają przyznane przez PZPN 4, a przed samymi mistrzostwami przychodził jeden bilet.

Ale to już wyjaśnialiśmy. Było 40 przypadków w Polsce na kilkadziesiąt tysięcy, kiedy kibice za późno stanowczo dostali bilety. Wina PZPN tu na pewno jest, ale większa jest wina FIFA, która te bilety przysyłała w ostatniej chwili. Zrobiliśmy co mogliśmy, żeby to naprawić. Uruchomiono specjalny punkt na ulicy przed stadionem, bo nie było innej możliwości i 9 osób z tego co moi pracownicy powiedzieli nie zdążyło tych biletów odebrać, bo się spóźniły samoloty itd. Oczywiście będą mieli to zrekompensowane nie tylko finansowo, ale również zaprosimy te osoby na mecz reprezentacji Polski w kolejnych eliminacjach za darmo.

Oczywiście to sprawdzimy. Na koniec pytanie o ten termin, o którym pan mówił. Kiedy należy się spodziewać decyzji w sprawie przyszłości trenera Janasa?

Procedura wygląda tak i to niezależnie od wyniku ostatniego meczu z Kostaryką że w ciągu dwóch tygodni trener złoży raport bardzo szczegółowy i wydział szkolenia kierowany przez trenera Piechniczka i przez prezesa Apostela oceni ten raport od strony fachowej i zapozna się z nim zarząd związku, który obraduje 10 lipca i myślę, że do 15 lipca dowiemy się, czy trener Janas zostaje, czy nie.

15 lipca będziemy więc o to pana pytali. Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Durczok | 50+ | RMF | bilans | PZPN | mecz | Paweł Janas | bilety | Michał Listkiewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama