Liga Światowa: Polska uległa Serbii

Serbii i Czarnogórze udał się rewanż za piątkową porażkę w meczu grupy C Ligi Światowej. W sobotę wygrali z Polską w Katowicach 3:2. Dla "biało-czerwonych" był to ostatni pojedynek Ligi Światowej przed własną publicznością.

Podopieczni Raula Lozano, którzy w piątek pokonali Serbów 3:1, są liderem grupy C i wciąż mają ogromne szanse, aby wystąpić w finale Ligi Światowej. Odbędzie się on w Belgradzie.

Reklama

Kiedy na rozgrzewkę wyszli goście, powitał ich utwór "Don't worry, be happy" (nie martw się, bądź szczęśliwy). Chodziło o dodanie Serbom otuchy po piątkowej porażce. Pierwsze dwa sety wskazywały, że goście z tej przegranej się nie otrząsnęli. Prowadzili tylko raz (1:0) na początku meczu. Potem inicjatywa należała zdecydowanie do Polaków. Wydawało się, że niezły prezent sprawi sobie Sebastian Świderski, obchodzący w niedzielę 28. urodziny.

Początki obu partii wyglądały identycznie. Polacy prowadzili 5:2 i 8:4, 10:7. Kiedy w pierwszym secie gospodarze prowadzili już 20:12 pogrom Serbów wydawał się pewny. Na zagrywkę poszedł wtedy zdenerwowany kapitan gości Nikola Grbić. Pierwsze trzy punkty zdobył bezpośrednio z zagrywki. Poderwał tym kolegów i w rezultacie goście doprowadzili do remisu 22:22. W ostatniej piłce pomylił się jednak w ataku Ivan Miljković i zespół trenera Lozano wygrał 25:23. Dopiero w końcówce rozstrzygnął się też drugi set, skończony atakiem Mariusza Wlazłego.

Kibice i dziennikarze, wietrząc wygraną Polaków 3:0, zaczęli przeliczać, czy zagwarantuje ona już w sobotę historyczny awans biało-czerwonych do finałowej czwórki LŚ. Serbowie tymczasem pokazali, że mimo iż oni grę w Final Four mają jako gospodarze w kieszeni, nie oddają meczu bez walki. Po wyrównanym początku trzeciego seta zaczęli uzyskiwać przewagę. Poprawili skuteczność i na nic zdały się dwa czasy wzięte przez Raula Lozano ani nieformalny hymn polskich siatkarzy, czyli "Pieśń o Małym Rycerzu". Serbowie wygrali 25:20.

W czwartym secie to biało-czerwoni musieli odrabiać straty. Goście prowadzili (było 13:16, 15:20, 17:22). Polacy walczyli, w końcówce przegrywali tylko 21:23, ale kres nadziejom położyła znów perfekcyjna zagrywka Grbicia.

Tie-break zaczął się dla Polaków tragicznie. Przegrywali 0:5. Grali nerwowo, niedokładnie. Serbowie uspokojeni dwoma wygranymi setami prezentowali spokój i wiarę w sukces. Nie udało się zmienić losów meczu gospodarzom. Atak Miljkovicia zakończył spotkanie.

Po meczu powiedzieli:

Kapitan Serbów Nikola Grbić: - Jestem usatysfakcjonowany wygarną, zwłaszcza, że podnieśliśmy się ze stanu 0:2. Szukamy optymalnej formy na finały LŚ. Owszem, byłem zdenerwowany decyzjami sędziów, co chyba było widać. Ale uważam, że oni tak jak i zawodnicy mają prawo do błędów. Nie podoba mi się tylko, gdy dzieje się to w jedną stroną. Przyjechaliśmy do Polski wygrać dwa mecze. Niestety, nie udało się. Zawsze gramy o zwycięstwo, bo tylko tak można wykształcić mentalność zwycięzcy. I tak też będzie w ostatnich meczach z Grecją.

Kapitan polskiej reprezentacji Piotr Gruszka: - Przykro mi, że prowadząc 2:0 przegraliśmy ten mecz. To, że rywale pozostali w grze, zawdzięczają w dużej mierze swemu kapitanowi, który świetnie kierował zespołem. My popełniliśmy za dużo błędów, za dużo było niepewności w naszych poczynaniach. Chcemy awansować do finału i chcemy wygrać najbliższe dwa mecze z Argentyną.

Trener Serbów Lubomir Travica: - To nie było łatwe spotkanie. Mecz był wyrównany. Cały czas toczyła się zażarta walka. Cieszę się, że udało się nam wygrać, zwłaszcza pod kątem naszych młodych graczy. Takie zwycięstwo to najlepsze co mogło się zdarzyć w procesie odmładzania drużyny. Polacy grając na swoim normalnym poziomie nie powinni mieć trudności z pokonaniem Argentyny".

Trener Raul Lozano: - Oba zespoły zagrały na podobnym poziomie. Nie robię z tej porażki dramatu i nie chcę, aby ktokolwiek robił. Musimy wyciągnąć z niej wnioski. Pierwszy taki, że trzeba umieć wykorzystywać nadarzające się okazje, zwłaszcza w kontratakach. Przy stanie 20:12 w pierwszym secie moi zawodnicy zagrali zbyt zrelaksowani. Tak nie można, zwłaszcza, kiedy się gra z rywalem z górnej półki. Bo tacy przeciwnicy potrafią to wykorzystać. Wystarczyły silne zagrywki Grbicia, nasz brak zdecydowania, a potem nerwowość. Musimy się nauczyć radzić z takimi sytuacjami. W Argentynie gra się trudno (Lozano jest Argentyńczykiem). W wypełnionych halach atmosfera jest podobna jak w Polsce. Prawdę powiedziawszy, wołałbym grać z kim innym. Ale jesteśmy w stanie wygrać oba mecze.

Grupa C

Polska - Serbia i Czarnogóra 2:3 (25:23, 25:23, 20:25, 21:25, 10:15)

Polska: Zagumny, Winiarski, Gruszka, Grzyb, Wlazły, Kadziewicz, Ignaczak (libero) oraz Świderski, Murek, Pliński.

Serbia i Czarnogóra: Grbić, Mitrović, Stanković, Vujević, Miljković, Marković, Samardzić (libero) oraz Roljić, Djordjević, Zlatić.

Sędziowali Gerd Sycha (Niemcy), Massimo Meghini (Włochy). Widzów: 10 tysięcy.

Zobacz galerię zdjęć z sobotniego meczu Polska - Serbia i Czarnogóra

Zobacz WYNIKI i TABELE fazy interkontynentalnej Ligi Światowej

Dowiedz się więcej na temat: c | Czarnogóra | kapitan | mecze | Serbowie | biało | goście | Serbia | liga światowa | światowa | liga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama