Liga Światowa dla Brazylii

Siatkarze reprezentacji Brazylii wygrali Ligę Światową 2009. W finale Final Six w Belgradzie pokonali gospodarzy turnieju, Serbię 3:2, po niezwykle emocjonującym i wyrównanym spotkaniu.

Serbowie rozpoczęli mecz od prowadzenia 5:2, ale po "kiwce" Bruno było po 5. W kolejnych akcjach raz jeden zespół, raz drugi wychodził na punktowe prowadzenie, a o zwycięstwie zadecydowała końcówka.

Reklama

W niej gospodarze odskoczyli na dwa punkty, gdy Marko Podrascanin powstrzymał Leandro Vissotto (20:18). As Ivana Miljkovicia zwiększył przewagę do trzech oczek (22:19). Ten sam zawodnik zakończył partię skutecznym atakiem.

Początek drugiej odsłony należał do podopiecznych Bernardo Rezende - 4:2 i 10:7. Serbowie odrabiali straty, a atak Bojana Janicia doprowadził do wyrównania (14:14). Trener Rezende poprosił o przerwę, a tuż po niej bombę ze skrzydła posłał Ivan Miljković.

Dwa kolejne oczka zdobyli jednak Brazylijczycy i to oni prowadzili na drugą przerwę techniczną. Gospodarze nie byli już w stanie odzyskać prowadzenia, a ostatni atak w partii wykonał Vissotto (25:23).

Brazylijski atakujący udanie rozpoczął trzeciego seta, bo po jego zbiciach było 4:1 dla Canarinhos. Im dłużej trwała ta partia, tym oba zespoły dzieliła coraz większa różnica punktowa - 7:3, 12:6 i 15:8, gdy Sidao wygrał pojedynek jeden na jeden z Podrascaninem.

Trener Igor Kolaković wprowadził na boisko, m.in. Saszę Starovicia, który dał się we znaki rywalom. Głównie dzięki jego postawie Serbowie zniwelowali stratę do czterech oczek (18:14), a w końcówce do trzech (23:20). Atak Giby zakończył jednak seta (25:22).

Początek czwartej odsłony to gra punkt za punkt, a żaden z zespołów nie potrafił uzyskać znaczącej przewagi. Najpierw na dwa oczka odskoczyli Serbowie (10:8), lecz nieco później taką samą przewagę mieli goście, gdy Giba posłał asa serwisowego (15:13). Końcówka była niezwykle zacięta i nerwowa, a atmosfera spotkania dotknęła też sędziego Fransa Loderusa, który niesłusznie przyznał punkt Serbom, po bloku na Miljkoviciu (22:21 dla Serbii).

Zdecydowana interwencja Brazylijczyków i nacisk supervisora na głównego sędziego doprowadził do zmiany decyzji na korzyść mistrzów świata, a precedensowe okoliczności, w jakich do tego doszło, na pewno będą wywoływać sporo dyskusji. Tymczasem niesamowicie zmotywowani Serbowie ponownie objęli prowadzenie, gdy Stanković powstrzymał Rivaldo (23:22). Po chwili asa zagrał Podrascanin, a błąd Vissotto doprowadził do tie-breaka.

W decydującej partii gospodarze szybko zyskali inicjatywę, gdy od stanu 3:3 zdobyli trzy punkty z rzędu. Po zmianie stron, przy stanie 8:5, dwukrotnie zablokowany został Miljković i zanosiło się na zaciętą walkę o zwycięstwo.

Blok Lucasa na Kovaceviciu doprowadził do remisu 10:10, a za moment silny atak z drugiej linii Murilo pozwolił Canarinhos objąć prowadzenie (11:10). Czas wzięty przez trenera Kolakovicia nie uspokoił jego podopiecznych, bo po przerwie w aut zbił Miljković.

Brazylijczycy przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i po ataku Vissotto mieli pierwszego meczbola (14:11). Nie zdołali go wykorzystać, lecz w następnej próbie nie pomylił się Giba.

***

Brazylia - Serbia 3:2 (22:25, 25:23, 25:22, 23:25, 15:12)

Najwięcej punktów: Leandro Vissotto (29) - Ivan Miljković (28)

Brazylia: Bruno, Sidao, Vissotto, Giba, Murilo, Lucas oraz Sergio (l), Rivaldo, Marlon, Rodrigao, Joao Paulo, Eder

Serbia: Janić, Stanković, Grbić, Nikić, Miljković, Podrascanin oraz Rosić (l), Bjelica, Kovacević, Gerić, Petković, Starović

***

CZYTAJ TAKŻE:

Rosja na podium Ligi Światowej

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Final Six | światowa | liga światowa | liga | Serbowie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje