Lietuvos Rytas ograł Panathinaikos!

To była największa niespodzianka 14. kolejki spotkań. Mistrzowie Litwy pokonali najlepszy zespół grupy A, mistrza Euroligi z poprzedniego sezonu, Panathinaikos Ateny 87:78. Nikt nie spodziewał się, że jeden, niestety, z grupowych autsajderów wygra z zespołem prowadzącym w rozgrywkach.

Litwini, którzy w ostatnich latach wyprzedzają w rozgrywkach ligowych legendarny zespół Żalgirisu Kowno, odnieśli cenne zwycięstwo w Suprolidze i to w przeddzień Święta Niepodległości Litwy. Tym samym kibice litewscy mieli podwójne święto.

Reklama

A wszystko to w momencie, gdy odesłano z zespołu centra, Amerykanina Grega Granta, który nie spełniał oczekiwań szefów klubu, a drugi z środkowych (grający także jako silny skrzydłowy) Arturas Javtokas cierpiał na infekcję dróg oddechowych. Na dodatek jego młodszy brat, center reprezentacji Litwy, Robertas Javtokas (208 cm) już w 16. minucie gry zaliczył czwarty faul i na parkiecie spędził jedynie połowę spotkania.

Grecy przystąpili do meczu w Wilnie w pełnym składzie. Jedynie od dawna kontuzjowany izraelski obrońca, Oded Katash nadal nie pojawia się w składzie Panathinaikosu.

Wszystko więc wskazywało, że i tym razem podopieczni trenera Zeljko Obradovica sięgną po komplet punktów.

Jednak już w 7. Minucie miejscowi prowadzili po wsadzie Javtokasa 9:2 i chociaż w końcu tej odsłony Grecy wyrównali (13:13), to o wszystkim zadecydowała druga kwarta. Już na początku Litwini wygrywali 9:0, a w 16. minucie Kestutis Sestokas (silny skrzydłowy, 203 cm wzrostu, 4/6 z gry, 7 zbiórek, 10 pkt) podwyższył prowadzenie Lietuvos (31:16).

Litwini grali szybko i dokładnie, wykorzystując zbyt wolną i pasywną grę "Pany". Dobrze też pilnowali pod koszem centra Greków, Zeljko Rebracy (8 zbiórek, 19 pkt).

Świetnie rozgrywającego, Amerykanina Erica Elliotta (3 "trójki", 17 pkt) zastąpił litewski obrońca, Arvydas Macijauskas (2 "trójki", 19 pkt, 6/7 z gry) i do przerwy miejscowi prowadzili 41:29.

W 28. minucie Litwini odzyskali 15-punktowe prowadzenie (55:40), ale zwłaszcza Fragiskos Alvertis (13 pkt w IV kwarcie) zabrał się za odrabianie strat i w 37. minucie Grecy przegrywali już tylko 72:74. Jednak w tym momencie Eric Elliott (ledwie 182 cm) kapitalnie dwukrotnie trafił z dystansu (80:72), a efektownym wsadem mecz zakończył skrzydłowy Ramunas Siskauskas (198 cm), nadzieja litewskiej koszykówki.

- Wygraliśmy, bo w stu procentach zrealizowaliśmy założenia przedmeczowe trenera - wyjaśnił krótko amerykański rozgrywający.

Trener Alfredas Vainauskas, który po wygranej Lietuvos z Sieną zmienił na stanowisku Sarunasa Sakalauskasa, stwierdził: - Myślę, że to zwycięstwo potwierdza, że możemy wygrać z każdym w Suprolidze, chociaż początkowo nie graliśmy najlepiej. Mam nadzieję, że teraz duch walki przeniesiony zostanie przez moich graczy na kolejne mecze.

W sensacyjnej wygranej z Panathinaikosem Litwinom pomogła ich bardzo dobra tego dnia skuteczność. Z gry wyniosła ona blisko 52 procent (za 2 pkt - 56 procent). Gracze Lietuvos trafili także 11 z 24 wykonywanych rzutów z dystansu, potwierdzając, że takie trafienia to ich specjalność.

Litwini w tabeli grupy A zajmują ósme, ostatnie premioane grą w play off miejsce z 18 punktami na koncie. Za nimi plasuje się ekipa z Sieny z tym samym dorobkiem i wszystko wskazuje na to, że między tymi zespołami rozegra się walka o play off Suproligi.

Dowiedz się więcej na temat: Grecy | panathinaikos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje