Leo utknął w korku!

Selekcjoner reprezentacji Polski, najpopularniejsza postać w naszym futbolu Leo Beenhakker spóźnił się o ponad godzinę na kursokonferencję dla trenerów i nauczycieli, bo utknął w gigantycznym korku!

Konferencja odbyła się w Bydgoszczy na stadionie Zawiszy z inicjatywy szefa Kujawsko - Pomorskiego Związku Piłki Nożnej Eugeniusza Nowaka (jest on jednocześnie wiceprezesem PZPN-u ds. piłkarstwa młodzieżowego).

Reklama

Leo z chęcią przyjął zaproszenie do Bydgoszczy, ale długo nie mógł znaleźć wolnego terminu. Jesienią się nie udało, bo zaprzątała mu głowę batalia "Awans na Euro 2008". Teraz znalazł dzień wolny w przygotowaniach do mistrzostw Europy i wspólnie ze swym sztabem dał trening pokazowy na stadionie Zawiszy.

- Trening prowadzony przez Leo zrobił na mnie duże wrażenie. Trener akcentował sytuacje boiskowe. To jak się ustawić, jak przejść szybko z obrony do ataku - opowiadał "Sportowi" Andrzej Witkowski, trener młodzieży w Chemiku Bydgoszcz.

Pełni wrażeń i emocji po seansie z Holendrem do domów wrócili również młodzi piłkarze z Bydgoszczy i okolic. Było ich 21, z roczników 1992-1994.

Choć Beenhakker to profesjonalista, wielki coach, który ma w CV pracę z Ajaksie, czy Realu, z chęcią pracuje z młodzieżą. - Wręcz uwielbiam to! Praca z młodzieżą to taka sama przyjemność jak z Realem, czy kadrą narodową - podkreśla Leo. Selekcjoner Orłów uchylił się od porównania polskich nastolatków do ich rówieśników z Holandii. - To nie fair, bo ci z Holandii wyrośli w lepszej infrastrukturze. W Holandii, czy Hiszpanii każda wioska ma dobre boiska i siedmiolatkowie mają już swój program treningowy - wskazywał różnice Leo.

Więcej w "Sporcie".

Sport/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: beenhakker | selekcjoner

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama