Leo dzwonił do "Żurawia"

Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker martwi się losami Jacka Krzynówka i Macieja Żurawskiego, którzy stracili miejsce w swoich klubach, a ich transfery nie mogą dojść do skutku. Leo rozmawiał nawet o tym wczoraj telefonicznie z "Żurawiem" - podał nSport.

Beenhakker opowiada się za przejściem kapitana biało-czerwonych nawet do tak egzotycznej ligi, jaką jest Major League Soccer. Żurawski ma trafić z Celticu Glasgow do Columbus Crew za 300 tys. funtów (niespełna 1,5 mln zł). To obrazuje, jak w ciągu trzech i pół roku "Żurawie" zostały zdeprecjonowane! Latem 2005 r. Wisła sprzedawała go za 3,1 mln euro, co warte wówczas było 12,5 mln zł. Teraz kapitan reprezentacji Polski jest 10-krotnie tańszy!

Reklama

Większość fachowców ocenia ewentualną przeprowadzkę Żurawskiego do USA za przejście na "sportową emeryturę". Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker stanowczo się sprzeciwia takim głosom. - Pracowałem w Meksyku i w tym czasie miałem okazję obejrzeć w akcji drużyny z Major League Soccer i mogę was zapewnić, że stoją na wysokim poziomie. Nawet w Ameryce można się wiele nauczyć, a ja chcę, by Maciek przede wszystkim zaczął grać - powiedział dzisiaj na Cyprze dziennikarzom Beenhakker.

Leo połączył się wczoraj telefonicznie z "Żurawiem" i wypytał o jego sytuację. Transfer do Columbus nie jest jeszcze przesądzony. Tak samo jak przejście innego lidera Orłów Leo - Jacka Krzynówka z VfL Wolfsburg do Herthy Berlin.

Beenhakker na Cyprze tryska dobrym humorem. - Naprawdę nie jest tak, że wstaję codziennie rano i do lustra mówię "Dień dobry człowieku roku!" - śmiał się Leo, który zachowuje dystans do wszelkich honorów i tytułów, jakie otrzymuje.

INTERIA.PL/nSport
Dowiedz się więcej na temat: leo beenhakker | selekcjoner | żurawie | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje