Lennox Lewis jest wielki

Lennox Lewis jest nadal najlepszym bokserem świata wagi ciężkiej. Na ringu w nowojorskiej hali Madison Square Garden Brytyjczyk znokautował Amerykanina Michaela Granta już w drugiej rundzie.

Potężny cios w podbródek powalił Granta na deski w 2. minucie 53. sekundzie, czyli na kilka sekund przed końcem tego starcia. Ale już w pierwszej rundzie pretendent do tytułu miał poważne kłopoty.

Reklama

Walka trwała tylko niecałe dwie rundy, a Grant okazał się bardzo słabym challengerem dla mistrza świata. Już w pierwszej rundzie Brytyjczyk dwukrotnie posłał go na deski. Nierówny i jednostronny pojedynek zakończył prawy hak Lewisa na siedem sekund przed końcem drugiego starcia.

Lewis, pierwszy od ponad stu lat brytyjski mistrz świata wszechwag, odniósł 36. zwycięstwo w karierze, a 27. przed czasem. Ma też na koncie jeden remis i jedną porażkę. Grant w 31. poprzednich walkach nie doznał porażki. - Nokaut to była tylko kwestia czasu. On do tej pory walczył z bokserami kategorii B. Teraz awansował do kategorii A. On jeszcze nie widział takiego boksera jak ja. Za każdym razem, gdy go trafiłem, padał na deski. Więc go trafiałem. Nie zapłacono mi za nadgodziny - ironizował po walce Lewis.

Przypomnijmy, że obaj pięściarze odnieśli zwycięstwa nad Andrzejem Gołotą: Lewis znokautował go w pierwszej rundzie w październiku 1997 roku, natomiast Grant z trudem wygrał z Polakiem w listopadzie zeszłego roku.

Lewis otrzymał za pojedynek 10 mln dolarów, Grant - 4 mln. Kolejnym przeciwnikiem Brytyjczyka ma być Nowozelandczyk David Tua, oficjalny challenger organizacji IBF. Lewis zamierza się z nim spotkać w lipcu w Londynie.

Dowiedz się więcej na temat: brytyjczyk | Lewis

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL