Lekkoatletyka: Skolimowska mistrzynią olimpijską!!!

Niespełna 18-letnia Kamila Skolimowska zdobyła złoty medal olimpijski w rzucie młotem. Polka zdeklasowała rywalki posyłając młot w trzeciej próbie olimpijskiego finału na odległość 71,16 m. Ustanowiła w ten sposób poczwórny rekord: świata juniorek, olimpijski, Polski i życiowy.

Rzut młotem stał się w Sydney polską specjalnością. Po złotym medalu w tej technicznej konkurencji, zdobytym przez Szymona Ziółkowskiego, doświadczone rywalki zaskoczyła juniorka z Warszawy.

Reklama

Kamila Skolimowska jako jedyna w konkursie przekroczyła granicę siedemdziesięciu metrów. Miała też drugi rezultat konkursu (69,91).

"Srebro" przypadło Rosjance Oldze Kuzenkowej (69,77), a medal brązowy Kirsten Muenchowej z Niemiec (69,28).

Skolimowska sprawiła ogromną niespodziankę, choć do szerokiego finału awansowała z trzecim rezultatem. Wielką faworytką była dwunastokrotna rekordzistka świata, mająca w swej karierze rzuty poza granicę 75 metrów, Rosjanka Olga Kuzienkowa.

Zabrakło w finale aktualnej rekordzistki świata (76,07), Rumunki Mihaeli Melinte, którą wykluczono z igrzysk dwa dni wcześniej, tuż przed eliminacjami, z powodu pozytywnego wyniku testu antydopingowego.

Konkurs rozpoczął się niepomyślnie dla niespełna 18-letniej Skolimowskiej. Spaliła pierwszy rzut, a na dodatek zaczął padać drobny deszcz - Jak poczułem kapuśniaczek, pomyślałem, że jest niedobrze. Kamila nie lubi, gdy jest mokro w kole. Poza tym obawiałem się, że po nieudanej próbie będzie zbyt spięta -powiedział trener młociarzy Czesław Cybulski.

W drugim rzucie reprezentantka Polski uzyskała 66,33 m i uspokoiła swych kibiców. Wynik ten dawał jej piąte miejsce i niemal pewny udział w ścisłym finale, do którego kwalifikowała się najlepsza ósemka po trzech seriach. Prowadziła w tym momencie Australijka Debbie Sosimenko, która w pierwszej próbie rzuciła 67,95 m. Publiczność owacyjnie przyjęła informację spikera,że jest to rekord Australii i krajów Wspólnoty Brytyjskiej.

Trzecia seria okazała się rozstrzygająca. Przestało padać, a Skolimowska oddała najlepszy rzut w karierze - 71,16 m. Zmobilizowana Kuzienkowa rzuciła 69,64, a w czwartej próbie poprawiła się na 69,77. Żadna z konkurentek nie była jednak w stanie przekroczyć 70 metrów, natomiast bliska tego w piątej serii była jeszcze raz Skolimowska, uzyskując 69,91 m.

Polka wygrała więc bezapelacyjnie. Gdy w szóstej kolejce Kuzienkowa rzuciła słabo, Skolimowska przyjęła to ze stoickim spokojem i weszła do koła, aby oddać ostatni rzut konkursu. Po chwili... opuściła je, gdyż rozpoczynała się ceremonia wręczania medali najlepszym zawodniczkom w pchnięciu kulą.

Warszawianka wysłuchała hymnu Białorusi, zagranego dla Janiny Korolczyk, po czym podeszła do stolika sędziowskiego i oznajmiła, że rezygnuje z ostatniej próby. Dopiero wtedy przyszła pora na radosć. Skolimowska podbiegła do trybun i uściskała się serdecznie z szefem ekipy lekkoatletycznej Jerzym Skuchą. Kilka minut później uśmiechnięta udzielała już wywiadów dziennikarzom w strefie mieszanej.

Polska lekkoatletyka odniosła w Sydney sukces bez precedensu. Nigdy wcześniej na igrzyskach olimpijskich reprezentanci Polski nie zdobyli czterech złotych medali. Do tej pory dwa wywalczył w chodzie Robert Korzeniowski i dwa przedstawiciele rzutu młotem -

Szymon Ziółkowski (AZS Poznań) oraz Kamila Skolimowska (Warszawianka TOP-2000).

- Nie przypuszczałem w najśmielszych marzeniach, że w Sydney będzie tak dobrze - przyznał Jerzy Skucha.

Dowiedz się więcej na temat: Polka | rekord | medal | sydney | kamila skolimowska | olimpijski | lekkoatletyka | skolimowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje