Lekkoatletyczne MŚ: Vlasic czy Friedrich?

- Przyjechałam do Berlina z jednym głównym celem - obronić tytuł mistrzyni świata" - oznajmiła skoczkini wzwyż Blanka Vlasic. Jej główną rywalką jest Niemka Ariane Friedrich, która Chorwatkę już w tym roku pokonała. Jednak Vlasic podczas konferencji prasowej ani razu nie dała się sprowokować i nie wymieniła imienia swojej konkurentki.

Rywalizacja w tej konkurencji wzbudza największe emocje w niemieckich mediach. Codziennie w gazetach można znaleźć różne zestawienia porównujące obie zawodniczki, prognozy jak będzie przebiegał konkurs i kto ma w nim większe szanse. Vlasic w ostatnich latach zdominowała skok wzwyż. Na każdym mityngu kibice czekają tylko na pobicie przez nią rekordu świata Stefki Kostadinowej - 2,09. Jej rekord życiowy jest zaledwie dwa centymetry gorszy.

Reklama

W zeszłym sezonie przegrała tylko dwa razy - w igrzyskach olimpijskich w Pekinie z Belgijką Tią Hellebaut i w finale Złotej Ligi w Brukseli właśnie z Friedrich.

Niemka jest w bardziej komfortowej sytuacji psychicznej. W tym roku, w czerwcu na Stadionie Olimpijskim w Berlinie Chorwatka musiała uznać jej wyższość, wynikiem 2,06. Friedrich ustanowiła wówczas rekord kraju i lideruje na tegorocznej liście światowej. Podczas czwartkowego finału Vlasic będzie miała nie tylko ją za przeciwniczkę, ale także miejscową publiczność.

O stosunkach między nimi panujących Vlasic nie chce za dużo opowiadać. - Mówimy sobie cześć, nawet pocałujemy się w policzek i utniemy zawsze małą pogawędkę, ale przyjaźnią bym tego nie nazwała. Zaznaczyła, że jest świadoma na co stać jej przeciwniczki, ale "nikt nie może mieć wpływu na to, co ja mam zrobić na skoczni, tak samo jak ja nie mogę zapobiec temu, co zrobią inni". I dodała: "jestem swoim najlepszym motywatorem".

- Kiedyś kolega mi wytłumaczył, że nie powinno się ze sobą samym walczyć, a przyjaźnie do siebie podchodzić. Próbuję tak właśnie postępować" - powiedziała.

Z porażek, zwłaszcza tej w Pekinie, wiele się nauczyła. - To bolało, ale wiem teraz, że znacznie ciężej jest utrzymać się na szczycie, niż na niego się wspiąć. Teraz jestem znacznie dojrzalszym sportowcem - dodała.

Jak przyznała, w Berlinie jest w całkiem nowej dla siebie roli. "Jak coś osiągałam, to był to pierwszy dla mnie tytuł. Teraz muszę go bronić, a to wyjątkowo trudne".

Halowa mistrzyni świata jest przekonana o tym, że "jeszcze nie pokazałam w tym sezonie, na co mnie tak naprawdę stać. Mam w nogach moc i czuję to".

Eliminacje skoku wzwyż, z udziałem Kamili Stepaniuk (KS Podlasie Białystok), rozpoczną się we wtorek o godz. 10.20, a finał zaplanowano na czwartek na 19.10.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mistrzyni | Blanka Vlasic

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama