Lekkoatletyczne MŚ - Majewski w finale

Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) wystąpi w wieczornym finale 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie.

Mistrz olimpijski już w pierwszej próbie pchnął kulę na odległość 21,19. Minimum kwalifikacyjne wynosiło 20,30. W kwalifikacjach rywalizowało aż 36 kulomiotów, podzielonych na dwie grupy. Majewski, do którego należy najlepszy w tym roku wynik na świecie - 21,95, znalazł się w grupie A, m.in. z dwójką Amerykanów - wicemistrzem olimpijskim Christianem Cantwellem i Adamem Nelsonem.

Reklama

"Pokazałem, że jestem mocny" - powiedział Tomasz Majewski, który jako jedyny kulomiot w sobotnich przedpołudniowych eliminacjach 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata osiągnął wynik powyżej 21 m - 21,19. Złoty medalista pekińskich igrzysk Stadion Olimpijski w Berlinie opuszczał zadowolony, ale prosił o zachowanie spokoju.

"Spokojnie. To dopiero eliminacje, o których trzeba jak najszybciej zapomnieć. Finał to jest całkiem inny konkurs. Jestem zadowolony, mimo że to nie było idealne pchnięcie. Ale chodziło o to, by pokazać rywalom, że jestem mocny" - mówił Majewski.

Czy się mnie przestraszyli? "My się raczej nie boimy, może trochę moje osiągnięcie im siadło na głowę, ale nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na finał" - uważa rekordzista Polski (21,95).

Majewski nie ukrywa, że ma już w głowie scenariusz wieczornej rywalizacji. "Nie ma co kombinować. W pierwszej próbie trzeba bardzo daleko pchnąć i wtedy można spokojnie przystępować do dalszej części konkursu. Po eliminacjach widzę, że wszystko będzie dobrze. Przyjechałem tu po złoto i właśnie o nie tutaj walczę" - podkreślił.

Najgroźniejsi, według podopiecznego Henryka Olszewskiego, pozostają Amerykanie. Mistrz świata z Osaki Reese Hoffa niespodziewanie nie osiągnął kwalifikacyjnej odległości - 20,30, ale wynik 20,23 wystarczył, by znaleźć się w dwunastce.

"Jestem przekonany o tym, że po południu będzie w formie. Liczyć będzie się też Adam Nelson. Dobrze wygląda także Niemiec Ralf Bartels. Pamiętajmy jednak, że eliminacje to nie konkurs" - powiedział.

Budzik w pokoju Majewskiego zadzwonił już o 5.30 rano, jednak "to wcale nie tak wcześnie. W Pekinie było znacznie gorzej" - przypomniał.

Teraz przed nim kilka godzin spokoju. "Będę leżał i odpoczywał, bo tak przecież trzeba. Poza tym? Na pewno jakiś obiad, bo finał dopiero o 20.15, więc przydałoby się coś zjeść".

Skład finału pchnięcia kulą i wyniki kwalifikacji:

Tomasz Majewski (Polska) 21,19

Paweł Łyżyn (Białoruś) 20,72

Andrej Michniewicz (Białoruś) 20,64

Christian Cantwell (USA) 20,63

Adam Nelson (USA) 20,50

Ralf Bartels (Niemcy) 20,41

Reese Hoffa (USA) 20,23

Miroslav Vodovnik (Słowenia) 20,22

Peter Sack (Niemcy) 20,20

Carl Myerscough (W.Brytania) 20,17

Paweł Sofin (Rosja) 20,16

Hamza Alic (Bośnia i Hercegowina) 20,10

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: olimpijski | finał | USA | azs awf warszawa | majewski | Tomasz Majewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje