Lekarz o faulu na Wasilewskim: To jak zabicie kolegi

Belgijski lekarz sportowy Jean-Pierre Casting ocenił, że kontuzja Marcina Wasilewskiego "jest najgorszą jaka może przydarzyć się piłkarzowi", a Axel Witsel, który ją spowodował "w pewnym sensie zabił kolegę".

"Szokujące w tej sprawie jest to, że rana została spowodowana przez innego piłkarza, który w pewnym sensie zabił kolegę. To skandaliczne, umyślne działanie i moim zdaniem problem jest bardziej natury etycznej niż medycznej. Nie można w tym przypadku mówić o feralnym przypadku" - powiedział w poniedziałkowym wydaniu dziennika "Le Soir" Jean-Pierre Casting, który jest lekarzem klubu SC Charleroi.

Reklama

Zdaniem lekarza, który - jak zwraca uwagę "Le Soir" - ma wieloletnie doświadczenie w środowisku piłkarskim, kontuzja, której uległ Wasilewski podczas niedzielnego meczu Anderlechtu Bruksela ze Standardem Liege, jest "najgorsza, jaka może przydarzyć się piłkarzowi".

"Bez wątpienia ten sezon jest dla niego już stracony" - dodał, tłumacząc, że Wasilewskiego czeka po operacji sześć tygodni unieruchomienia i obserwacji, zanim rozpocznie się rekonwalescencja. "Ta może zająć od sześciu do dziewięciu miesięcy lub więcej, jeśli inne części nogi zostały zranione jak np. wiązadło krzyżowe" - powiedział Casting.

Wszystkie belgijskie media poświęciły w poniedziałek swe strony sportowe i dodatki feralnemu dla Wasilewskiego meczowi ligowemu Anderlechtu ze Standardem (1:1), w którym obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski po brutalnym faulu rywala doznał "podwójnego otwartego złamania nogi, z poszarpaniem wiązadła na poziomie kostki".

Komentator "Le Soir" nie powstrzymał się od określenia meczu jako "szczytu horroru z tryskającą krwią". "Nawet ratownicy Czerwonego Krzyża, którzy zjawili się na miejscu zdarzenia, określanego przez niektórych nawet zbrodnią, byli wstrząśnięci widokiem" - napisał.

Zdjęcia prezentujące zdarzenie były na tyle szokujące i wywołujące dreszcze, że telewizja Belgacom TV postanowiła nie pokazywać zbliżeń.

W 25. minucie Axel Witsel w starciu przy linii bocznej wyprostowaną nogą zaatakował Polaka. Efekt - otwarte złamanie prawej nogi. Wasilewski na noszach opuścił boisko, a piłkarz Standardu został ukarany czerwoną kartką.

"Le Soir" sugeruje, że Witsel nie zrobił nic, by uniknąć fatalnego wypadku, "a niektórzy mówią, że nawet zrobił wszystko, by uszkodzić przeciwnika".

Podobnego zdana jest dyrektor generalny Anderlechtu Herman Van Holsbeeck. "To, co się stało w niedzielę, wzbudziło moje obrzydzenie. W sporcie, jak w życiu, konieczne jest minimum szacunku dla innych" - powiedział prasie.

Trener Standardu Liege Laszlo Boloni mówił z kolei o "smutnym wydarzeniu". "Wszyscy żałujemy, tego, co się stało, a Axel przede wszystkim. Kiedy wróciliśmy do szatni w przerwie zobaczyłem, jak samotnie siedzi na ławce. Płakał rzewnymi łzami jak dziecko. Bo przecież to jednak jeszcze dziecko" - powiedział o 20-letnim Witselu cytowany w dodatku sportowym dziennika "La Derniere Heure".

Inga Czerny

Czytaj także:

Sponsor Standardu oburzony faulem na "Wasylu"

Witsel: Z całego serca przepraszam Wasilewskiego

Otwarte złamanie nogi Wasilewskiego!

Beenhakker: Jesteśmy zszokowani kontuzją "Wasyla"

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zabójstwo | koledzy | Axel Witsel | otwarte | jean | sport | kontuzja | casting | nogi | witsel | lekarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje