Legia z Odrą ofensywnie

Musimy zrobić wszystko, żeby nie zagrać w Wodzisławiu, jak rok temu, kiedy po kwadransie przegrywaliśmy 0:2 i nie było już czego zbierać. Mamy większy potencjał od Odry, jesteśmy faworytem, ale musimy to jeszcze potwierdzić - powiedział Jan Urban przed niedzielnym spotkaniem wicelidera tabeli Ekstraklasy z Odrą Wodzisław Śląski.

Powinniśmy wyciągnąć wnioski z tamtej wpadki. Nasz najbliższy rywal wygrał przed tygodniem w Gdańsku i uwierzył w dobry rezultat z Legią. Mamy jednak większy potencjał. Nastawiamy się na atak pozycyjny, dlatego powinniśmy uważać na kontry gospodarzy. Trudno powiedzieć jaką taktykę zastosuje trener Wieczorek. Być może Odra od początku zagra agresywnie, aby zabezpieczyć tyły i stworzyć szanse w kontrataku. Musimy być przygotowani na wszystkie warunki. To my powinniśmy otworzyć wynik. Zmusi to rywali do bardziej otwartej gry i da nam więcej miejsca w środku pola- analizuje Urban.

Reklama

- W Odrze występuje były król strzelców ligi maltańskiej. W meczu z Lechią pokazał, że ma nosa do zdobywania goli. Musimy jednak także uważać na doświadczonych Malinowskiego, Wosia oraz Piechniaka - przestrzegał Urban pomny tego, że Legia w każdym sezonie gubi punkty z zespołami uważanymi za outsiderów. Przed tygodniem jego drużyna zaledwie zremisowała u siebie z mającą zerowy dorobek punktowy Cracovią. Jak jednak twierdzi, Legia o tym niepowodzeniu - choć z trudem - już zapomniała.

Mimo, że mecz z krakowianami faworyt mógł nawet przegrać to pozostaje faktem, że w trzech kolejkach otwierających ligowy sezon jeszcze nie stracił gola. Gra w defensywie nie powinna być więc problemem. Gorzej, że bijąca się o główne zaszczyty drużyna ma wielkie kłopoty nie tylko ze zdobywaniem goli, ale nawet ze stwarzaniem sytuacji do ich zdobywania. W dwóch ostatnich meczach strzeliła zaledwie jednego i to w końcówce meczu po uderzeniu z rzutu wolnego. Dlatego Urban na każdym kroku nękany jest pytaniami, czy nie mógłby w końcu zagrać dwoma napastnikami.

- Nie jest wykluczone, że tak stanie się w Wodzisławiu. Mówiłem, że Marcin Mięciel i Adrian Paluchowski nie mogą grać razem w takim meczu, jak z Cracovią u siebie, kiedy potrzeba nam głównie zawodników kreatywnych do ataku pozycyjnego - powiedział. - Ale w takim spotkaniu jak w Wodzisławiu już jest to możliwe. Chciałbym jednak uzmysłowić, że liczba napastników nie gwarantuje od razu dobrego wyniku. Czasem można wystawić czterech i nic z tego nie wynika. W dzisiejszej piłce każdy może strzelać bramki. Także pomocnicy, a nawet obrońcy.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama