Lechia Gdańsk po rundzie jesiennej

Nie mistrz Polski Lech Poznań ani lider Jagiellonia Białystok, ale Lechia Gdańsk prezentowała najładniejszą piłkę w rundzie jesiennej sezonu 2010/11. Lechiści zauroczyli nawet premiera Donalda Tuska (stały bywalec na ich meczach) i selekcjonera Franciszka Smudę, który komplementował ich grę.

Przed sezonem podopieczni Tomasza Kafarskiego nie byli wymieniani w gronie kandydatów do europejskich pucharów. "Zarząd postawił przed nami zadanie zajęcia szóstego miejsca" - mówił trener zespołu, który poprzedni zakończył na ósmym.

Reklama

Przed obecnymi rozgrywkami nadszedł więc czas na zmiany. Z Lechią pożegnali się m.in.: Arkadiusz Mysona, Rafał Kosznik, Karol Piątek, Jakub Zabłocki, Maciej Kowalczyk, Peter Cvirik, Olegs Laizans. Do zespołu sprowadzono bocznych obrońców Litwina Vytautasa Andriuskeviciusa oraz Brazylijczyka Luiza Carlosa Santosa Deleu, ale do głównych transferów doszło już w trakcie rozgrywek. Wtedy gdańszczanie pozyskali atakujących Abdou Razacka Traore, Bediego Buvala czy Aleksandra Sazankowa, a do swojego byłego klubu wrócił pochodzący z Gdańska Marek Zieńczuk.

"Po zakończeniu ubiegłego sezonu zapowiedziałem przebudowę drużyny, ale zaznaczyłem, że nie zgodzę się na transfery zawodników gorszych, niż miałem do tej pory. Skoro nie udało się znaleźć takich w maju, czerwcu i lipcu, to ściągnęliśmy ich w sierpniu. I to takich, którzy od razu podnieśli poziom drużyny" - mówił Kafarski.

I Lechia dzięki wzmocnieniom prezentowała bardzo ładny, ofensywny futbol. Nie można jednak zapomnieć o piłkarzach będących wcześniej w kadrze zespołu, bez których styl podopiecznych Kafarskiego na pewno byłby gorszy. To rządzący w środku pola Łukasz Surma, który mimo 33 lat notuje chyba najlepszy okres w karierze i 31-letni Paweł Nowak, którego postawę doceniono w klubie przedłużając jego umowę o kolejne dwa lata. Postawę gdańszczan docenił też selekcjoner Franciszek Smuda, który powołał do reprezentacji obrońcę Huberta Wołąkiewicza.

Najlepszy okres Lechii w rundzie jesiennej przypadł od 17 września do 17 października, kiedy odniosła cztery ligowe zwycięstwa z rzędu, w tym wygrywając z Górnikiem Zabrze aż 5-1, pokonując przy Łazienkowskiej (po raz pierwszy od 49 lat) Legię Warszawa 3-0 czy ogrywając Arkę Gdynia w derbach Trójmiasta. Z perspektywy czasu wydaje się, że momentem przełomowym dla drużyny było spotkanie z Wisłą w Krakowie. Zawodnicy z Gdańska prowadzili w nim 1-0, po pół godzinie powinno być nawet 3-0, a ostatecznie przegrali 2-5.

- Dla mnie niezrozumiałym jest wynik. Skończyło się 2-5, a przecież stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji, a do straty pierwszej bramki rządziliśmy na boisku - stwierdził po tym meczu załamany Kafarski. Od tego momentu Lechia grała w "kratkę". Zwycięstwa przeplatała porażkami i dlatego z trzeciego miejsca w tabeli, jakie zajmowała po derbach Trójmiasta, przesunęła się na szóste.

To oznacza, że szkoleniowca czeka jeszcze praca, ale on się jej nie boi, czego dowodem cytat wiszący w pokoju trenerów: "Próbuj, próbuj, próbuj. Pracuj każdego dnia. Ciężko pracuj. Nie mów za dużo, skup się na robocie. Skup się na teraźniejszości, a nie na tym, co było kiedyś i co jeszcze będzie. Praca da efekty".

"Tak mówił swoim zawodnikom selekcjoner siatkarzy Daniel Castellani. To sześć bardzo treściwych zdań. Powinien o nich pamiętać każdy, obojętnie trener czy piłkarz Lechii, kto ma problemy z motywacją" - stwierdził Kafarski.

Gdańszczanie obecnie przebywają na urlopach, do zajęć wrócą 10 stycznia przyszłego roku. Potem czekają ich dwa obozy - w Niechorzu i Turcji i oczywiście seria sparingów. Wolnego nie ma na razie Kafarski, który ze swoim asystentem Jerzym Cyrakiem, pojechał na staż do Bayernu Monachium. Stamtąd raczej nie należy spodziewać się w przerwie zimowej wzmocnień, które jednak powinny objąć obronę, nawet do gry wróci Andriuskevicius. Litwin w meczu z Cracovią doznał kontuzji kolana i już więcej nie wystąpił. Ponadto przydałoby się też większa siła ognia w ataku, bo Lechia do tej pory nie ma w kadrze napastnika, który gwarantowałby przynajmniej 10 goli w sezonie. Być może jednak największymi wzmocnieniami gdańszczan okażą się Zieńczuk i Sazankow, którzy w rundzie jesiennej byli tylko zmiennikami i na razie nie spełnili oczekiwań. Zawiódł też Tomasz Dawidowski, który wiosną był podstawowym graczem ekipy Kafarskiego, a w rundzie jesiennej stracił miejsce w składzie i rzadko podnosił się z ławki.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Zobacz również:

Legia Warszawa - podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2010/2011

PGE GKS Bełchatów - podsumowanie jesieni 2010

Śląsk Wrocław w rundzie jesiennej 2010/2011

Jagiellonia Białystok - podsumowanie jesieni 2010

Wisła Kraków - podsumowanie rundy jesiennej

Cracovia w krytycznej sytuacji, zdarzy się cud?

Zagłębie Lubin - podsumowanie jesieni 2010

Polonia Warszawa - podsumowanie rundy jesiennej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje