Lech Poznań - Arka Gdynia 2-0

W drugim meczu 24. kolejki Ekstraklasy Lech Poznań pokonał u siebie Arkę Gdynia 2-0. Znakomitą passę podtrzymał Semir Stilić, który strzelił gola Legii, a teraz Arce. Wysoką formę zasygnalizował też obrońca Grzegorz Wojtkowiak. Kontuzji doznał filar defensywy Lecha - Manuel Arboleda.

"Kolejorz" nie imponował tak w ataku, jak w hicie z Legią. Grał z podskórnym przeświadczeniem, że bramka Arki prędzej, czy później musi paść. Ze stwarzaniem stuprocentowych sytuacji przy takim nastawieniu i agresywnej postawie obrońców gości, którzy nie przebierali w środkach, nie było łatwo. Ale od czego Lech ma Semira Stilicia? Właśnie od reagowania w takich sytuacjach.

Reklama

W 14. min fantastyczne podanie z lewej strony na prawą do Roberta Lewandowskiego posłał Sławomir Peszko. "Lewy" skupił na sobie uwagę obrońców i natychmiast oddał w pole karne do Stilicia. Semir przyjęciem na prawą nogę od razu przełożył sobie na ulubioną lewą i strzałem w lewy róg nie dał szans na skuteczną interwencję Norbertowi Witkowskiemu.

Najczęściej w starciach faworytów z drużynami walczącymi o utrzymanie cała zabawa trwa do momentu strzelenia pierwszego gola przez silniejszą ekipę. Tym razem Arka nadspodziewanie łatwo dochodziła do sytuacji strzeleckich. Wyrównać mógł pozostawiony bez opieki Bartosz Ława, ale z 10 m trafił tylko w boczną siatkę. Później po akcji Roberta Bednarka w dobrej sytuacji znalazł się Tadas Labukas, ale główkował niecelnie.

Po przerwie "Kolejorz" nie czekał na to, aż rywal znowu zagrozi, tylko sam ukąsił po raz drugi. Przed polem karnym sfaulowany został Robert Lewandowski, a z wolnego piękną wrzutką na drugi słupek popisał się Stilić. Trener Arki Dariusz Pasieka nawoływał do swych piłkarzy, żeby uważali na Grzegorza Wojtkowiaka, ale nic to nie dało. Za Wojtkowiakiem nikt nie podążył, a ten - mimo ostrego kąta - popisał się piękną główką pod poprzeczkę!

Arka próbowała jeszcze odważniej atakować, ale nie udało jej się wypracować żadnej stuprocentowej okazji. Takiej choćby, jaką miał w 69. min Sławomir Peszko, który ni to strzelał, ni to podawał do samotnego przed bramką Roberta Lewandowskiego i zamiast gola na 3-0 mieliśmy aut bramkowy.

Jedyne, co może martwić trenera "Kolejorza" - Jacka Zielińskiego przed przyszłotygodniową hitową konfrontacją z Wisłą, to kolejny mecz bez gola "Lewego" i kontuzja mięśnia, jakiej doznał Manuel Arboleda, który w II połowie ze łzami w oczach musiał ustąpić miejsca Zlatko Tanevskiemu.

Lech Poznań - Arka Gdynia 2-0 (1-0)

Bramka: 1-0 Stilić (14. z podania Lewandowskiego), 2-0 Wojtkowiak (54. głową z podania Stilicia).

Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda (87. Zlatko Tanevski), Bartosz Bosacki, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko (84. Krzysztof Chrapek), Tomasz Bandrowski, Semir Stilić (77. Tomasz Mikołajczak), Dimitrije Injać, Siergiej Krivets - Robert Lewandowski.

Arka: Norbert Witkowski - Łukasz Kowalski, Maciej Szmatiuk, Dariusz Ulanowski, Robert Bednarek - Tadas Labukas (64. Paweł Czoska), Marcin Budziński, Bartosz Ława, Filip Burkhardt (78. Joseph Mawaye), Miroslav Bożok (46. Przemysław Trytko) - Joel Omari Tshibamba.

Sędziował: Marcin Szulc.

Żółte kartki: Kowalski, Ulanowski.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy!

Lech Poznań - Arka Gdynia - zapis relacji na żywo!

Czytaj także

Dimitrije Injac: Przełamany kompleks

Trener Arki, mimo porażki jest dumny z zespołu

Paweł Czoska: Lech wygrał zasłużenie

Dowiedz się więcej na temat: sławomir | Ekstraklasa | robert | Manuel Arboleda | Arka Gdynia | Gdynia | arka | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje