Lech: Jak nie teraz, to kiedy?

Artjom Rudniew znalazł się w kadrze Lecha na dzisiejszy mecz z Widzewem Łódź. Czy poznaniacy przełamią się, wreszcie wygrają i skorzystają z potknięć Śląska Wrocław i Legii Warszawa?

Jeśli tak się stanie, sytuacja Lecha mocno się poprawi. Piłkarze z Poznania nie strzelili już bramki w lidze od ponad 400 minut (jeśli wliczymy doliczony czas gry w każdym spotkaniu), nie wygrali czterech kolejnych meczów i ich strata do Śląska Wrocław zwiększyła się do dziewięciu punktów, a do Legii - do siedmiu. Dziś sytuacja może się jednak mocno zmienić - wystarczy, że Lech pokona Widzew. Trzeba bowiem pamiętać, że w rundzie rewanżowej "Kolejorz" aż dziewięć razy zagra przed swoją publicznością, choć też czekają go ciężkie wyjazdy do Krakowa (Wisła), Warszawy (Legia) czy Chorzowa.

Reklama

- Na papierze jesteśmy lepsi. Widzew to nie jest zespół z czołówki tabeli, ale spokojnie utrzymuje się w środku tabeli. Szanujemy go, ale chcemy w końcu wygrać - mówi pomocnik "Kolejorza" Mateusz Możdżeń. Jak twierdzi młodzieżowy reprezentant Polski, zawodnikom ciążą już minuty bez strzelonego gola. - Rozmawiamy o tym w szatni, mówimy, że wyczerpaliśmy już limit nieszczęścia i ten zły czas się kończy - opowiada.

Atutem Widzewa jest dobra gra w obronie -łodzianie tracą stosunkowo niewiele goli (11 w 14 meczach), choć i tak więcej od Lecha. Poznaniacy za to mają dwa razy więcej strzelonych bramek od Widzewa (22 i 11), tyle że w ostatnich tygodniach obie ekipy grają tak samo nieskutecznie - w pięciu meczach z ich udziałem padła tylko jedna bramka. To wszystko wskazywałoby na remis 0-0 przy Bułgarskiej. - Wiemy, że nie spełniamy oczekiwań kibiców, więc na stratę punktów nie możemy już sobie pozwolić No bo jak nie teraz mamy wygrać, to kiedy? - pyta Możdżeń.

W kadrze Lecha znalazł się Artjom Rudniew, który miał problemy z nerwem kulszowym, a Bakero zapowiedział, że weźmie Łotysza tylko w sytuacji, gdy ten będzie w pełni sprawny. Z meczowej osiemnastki wypadł za to Bartosz Ślusarski, który w poniedziałek w Bielsku-Białej wybiegł na boisko w podstawowym składzie. W Lechu wyraźnie widać, że gdy tylko bramki przestał zdobywać Rudniew, przestał i cały zespół. - Ten obowiązek spada nie tylko na Artjoma, ale i na całą drużynę. Nawet obrońcy muszą zdobywać bramki, bo na koniec sezonu rozlicza się cały zespół, a nie tylko Artjoma czy pojedynczych zawodników - twierdzi Możdżeń. Obrońcy lubią za to zdobywać bramki dla Widzewa Łódź - trafiali już Jarosław Bieniuk, Łukasz Broź czy Sebastian Madera. - Oni sporo bramek zdobywają po stałych fragmentach, ale też sporo w takich sytuacjach tracą - mówi Bakero. Dziś Lech też zostanie zmuszony do gry z kontrataku, choć sam chciałby mieć możliwość wyprowadzania szybkich akcji. - Nie mamy kontr, bo dużo czasu spędzamy z piłką na połowie rywala. Każdy kibic oczekuje od nas ofensywnej piłki, a nie czekania na swojej połowie. To każdy kolejny rywal nastawia się na grę z kontry, a my sobie musimy z tym radzić - mówi Możdżeń.

Mecz Lech Poznań - Widzew Łódź rozpocznie się o godz. 17. Bezpośrednia relacja z tego meczu - w INTERIA.PL.

Dowiedz się więcej na temat: Artjom Rudniew | Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje