Lech gromi Górnika

Lech Poznań bez wysiłku pokonał Górnika Zabrze 3:0 w meczu 3. kolejki ekstraklasy.

Po efektownych zwycięstwach nad Grasshoppers Zurych 6:0 w Pucharze UEFA i Jagiellonią Białystok 3:0 w lidze, Lech z kwitkiem odprawił Górnika Zabrze. Po meczu zdegustowani fani śląskiej drużyny domagali się zmiany szkoleniowca.

Reklama

Pierwsze 20 minut upłynęły pod znakiem sporej przewagi Lecha. Na bramkę zabrzan sunął atak za atakiem, a obrońcy Górnika mieli spore kłopoty z powstrzymaniem ruchliwych ofensywnych zawodników poznańskiego zespołu. W 10. min. po akcji indywidualnej akcji Semir Stilic stracił piłkę w polu karnym. Wydawało się, że już nic złego Górnikowi się nie przydarzy, tymczasem do piłki dopadł Robert Lewandowski i nie dał żadnych szans Sebastianowi Nowakowi.

W wyjściowym składzie Górnika zabrakło reprezentanta Tomasz Zahorskiego. "W życiu Tomka sporo się ostatnio działo. Praktycznie prosto ze ślubu jechał na zgrupowanie reprezentacji, na które nagle dostał powołanie. Cały czas w rozjazdach, widziałem go dopiero w czwartek na treningu i liczyłem że pomoże nam w drugiej połowie" - wyjaśnił Ryszard Wieczorek, trener gości.

Osamotniony w ataku Górnika Przemysław Pitry "ginął" wśród obrońców Lecha. Przez długie minuty bramkarz Kolejorza Krzysztof Kotorowski nudził się, jedynie kilka razy musiał złapać piłkę po słabych dośrodkowaniach Górników.

Poznaniacy na moment oddali inicjatywę rywalom. W 29. min. gdyby Jerzy Brzeczek zdecydował się na strzał, być może inaczej potoczyły się losy spotkania. Kapitan Górnika chyba chciał podawać i aakcja zakończyła się fiaskiem.

Po przerwie podopieczni Ryszarda Wieczorka zaatakowali z animuszem, lecz werwy starczyło im na kilkanaście minut. W 58 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Stilicia, Bartosz Bosacki głową z bliska wepchnął piłkę do siatki. Po chwili w doskonałej sytuacji znalazł się Lewandowski, ale po jego strzale piłka wylądowała na pierwszym piętrze modernizowanej aktualnie trybuny. Kropkę nad "i" postawił Rafał Murawski, precyzyjnym uderzeniem z dystansu.

Lech atakował, a kilkusetosobowa grupa kibiców Górnika głośno wyrażała dezaprobatę wobec drużyny, która w dotychczasowym sezonie mocno zawodzi. "Trójka do zera i w Zabrzu zmiana trenera" - skandowali fani zabrskiego zespołu. Lepszej gry swoich piłkarzy nie doczekali się. Goście poza jednym, bardzo ładnym strzale w wykonaniu Dariusza Kołodzieja, nic więcej ciekawego w Poznaniu nie pokazali.

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3:0 (1:0)

1:0 Robert Lewandowski (10), 2:0 Bartosz Bosacki (58- głową), 3:0 Rafał Murawski (68).

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Luis Henriquez - Sławomir Peszko (83. Anderson Cueto Sanchez), Rafał Murawski, Semir Stilić (63. Dimitrije Injac), Tomasz Bandrowski - Robert Lewandowski (81. Piotr Reiss), Hernan Rengifo.

Górnik Zabrze: Sebastian Nowak - Patrik Pavlenda, Tomasz Hajto, Adam Danch (65. Dariusz Kołodziej), Patrik Papeckys - Grzegorz Bonin (64. Tomasz Zahorski), Michał Pazdan (86. Maris Smirnovs), Jerzy Brzęczek, Marko Bajić, Piotr Madejski - Przemysław Pitry.

Sędzia: Yuichi Nishimura (Japonia). Żółta kartka - Górnik Zabrze: Jerzy Brzęczek, Marko Bajić, Piotr Madejski, Tomasz Hajto. Widzów 17 000.

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | Rafał Murawski | Górnik Zabrze | robert | Zabrze | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje