Lance Armstrong: Jestem tu, by wygrać

Sześciokrotny triumfator Tour de France Lance Armstrong nie zdołał wprawdzie wygrać inaugurującej edycję 2005 "Wielkiej Pętli" jazdy indywidualnej na czas, ale znów pokazał, że będzie głównym faworytem do zwycięstwa.

Armstrong stracił na 19-kilometrowej trasie "czasówki" tylko dwie sekundy do swojego rodaka Davida Zabriskie'ego, ale "nadrobił" minutę i osiem sekund nad potencjalnie najgroźniejszym rywalem - Niemcem Janem Ullrichem.

Reklama

- Oczywiście, że chciałbym już teraz zdobyć żółtą koszulkę, ale wydaje mi się, że będę musiał poczekać jeszcze około tygodnia - powiedział Armstrong, jednocześnie ostrzegając rywali: - Nie przyjechałem na pożegnalny wyścig. Chcę pokazać światu, że jestem tu, by wygrać.

Ze swojego występu, co oczywiste, zadowolony nie był Ullrich. - Nie uważam, że to była kompletna katastrofa, choć jednocześnie nie mogę wyjaśnić co naprawdę poszło źle - przyznał Niemiec, który w sobotę zajął 12. miejsce. - Może przyczyną była kraksa na piątkowym treningu, w wyniku której straciłem trochę krwi.

- Jednak od tego momentu będę walczył aż do końca, Tour się dopiero zaczął - nie został przegrany. Zobaczymy co stanie się w nadchodzących tygodniach - dodał Ullrich.

Dzisiaj odbędzie się drugi etap TdF 2005 z Challans - Les Essarts. Trasa liczy 182 kilometry.

AFP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | tour | lance armstrong | Armstrong

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama