Lakers znów pobici przez "Byki"!

I nabawili się koszykarze Los Angeles Lakers kompleksu najsłabszej drużyny ligi chicagowskich "Byków". Obrońcy tytułu mistrzowskiego już po raz drugi w sezonie pozwolili się pobić outsiderowi ligi. Po styczniowej porażce w United Center tym razem "Jeziorowcy" nie sprostali Bulls na własnych klepkach w Staples Center przegrywając 89:97.

Okolicznością łagodzącą kompromitującą porażkę podopiecznych Phila Jackosna była absencja Shaquille O`Neala, który kuruje ferelny palec u nogi by móc zabłysnąć w Fildalfii w niedzielnym All Star Game.

Reklama

I w pierwszej potyczce obu ekipy Shaq nie dotrwał do końcowej syreny. Po przepychance z Bradem Millerem arbitrzy obdarowali środkowego z Kalifornii dwoma technicznymi i O`Neal musiał udać się do szatni. Chwila słabości kosztowała go nie tylko 15 tysięcy dolarów kary, ale i wykluczenie z trzech gier. Największy udział w dopiero trzecim wyjazdowym triumfie Bulls w sezonie i pierwszym w Mieście Aniołów od 6 lat miał Marcus Fizer, który uzbierał 21 punktów trafiając z akcji 9 z 16 rzutów. Choć gospodarze ani razu nie prowadzili w drugiej części meczu to dzięki 8-puntkowemu zrywowi ma 29 sekund przed końcową syreną przegrywali tylko 82:85. Wtedy to Fizer zablokował rzut Kobe Bryanta, trafił jeden rzut wolny, a po trzypunktowym airballu Bryanta dwa "oczka" z wolnych dodał Kevin Ollie i przewaga gości wzrosła do 6 punktów.

Bryant choć ustrzelił 38 punktów przy doskonałej skuteczności (14/26 z gry), notę z awyst ęp obniża mu zgubione rekordowe w sezonie 8 piłek.

Co prawda liderzy Konferencji Wschodniej rozbili przed kilkoma dniami Sacramento Kings różnicą aż 34 punktów nie dali jednak rady innej czołowej ekipie Zachodu Dallas Mavericks. Mavs, mimo iż mieli niespełna 14 godzin na regenerację po zwycięskim dreszczowcu z dwoma dogrywkami zIndianą pokonali w East Rutherford miejscowych Nets 112:100. Dirk Nowitzki uzbierał 22 punkty, a Steve Nash będąc bliski triple-double wygrał indywidualny pojedynek z Jasonem Kiddem i podopieczni Dona Nelsona odnieśli drugie zwycięstwo na początek sześciomeczowego tournee po Wschodnim Wybrzeżu.

- No cóż, nasza defensywa szczególnie na początku meczu była dziś dość delikatna - wyznał coach pokonanych Byron Scott

Na 6 minut przed końcową syreną po celnym rzucie zza łuku 7,24 metra Jasona Kidda gospodarze 1-punktowy deficyt zamienili na prowadzenie 98:96, lecz Mavs odpowiedzieli natychmiast zrywem 16:2.

Mimo absencji chorego Chrisa Webbera Sacramento Kings, dzięki bałkańskiemu zaciągowi pokonali w bostońskiej Fleet Center miejscowych Celtics 102:85. Największy udział w zwycięstwie "Królów" miał 24-punktowy dorobek Predraga Stojakovica i siódme w karierze triple-double autorstwa Vlade Divaca (15 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst). Webbera tuż po przegranym starciu z Nets, które zakończyło pięciomeczową serię triumfów Kings, zmogły wirusowe problemy żołądkowe. W 25 potyczkach bez swego asa podopieczni przegrali tylko 7 razy.

- Nie myślimy o tym czy Chris gra razem z nami, na początku sezonu musieliśmy sobie radzić bez niego i jakoś inni gracze stawali na wysokości zadania - powiedział Stojakovic. Dla pokonanych 26 punktów zdobył Antoine Walker.

Zobacz wyniki meczów z 6 lutego

Dowiedz się więcej na temat: byki | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje