Kuttin: Ja będę psychologiem

Kadra polskich skoczków narciarskich przebywa na zgrupowaniu w Austrii. Adam Małysz i spółka "ładują akumulatory" przed sezonem zimowym.

- Jesteśmy już w trzecim tygodniu tego treningu. Przed nami jeszcze ponad miesiąc wizyt na siłowni i dźwigania ciężarów - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" trener reprezentacji Polski Heinz Kuttin.

Reklama

- Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że to nie jest ukochane zajęcie skoczków. Ale nasi chłopcy są bardzo umotywowani po przeciętnych wynikach latem i wiedzą, że teraz przed nimi kluczowy okres przygotowań - dodał Austriak.

Nad techniką skoczkowie będą pracować od początku listopada. - Nie wiem, gdzie będą pierwsze opady śniegu i który obiekt będzie udostępniony najwcześniej. Ale na pewno od razu pojedziemy w to miejsce. Choćby było to w Stanach Zjednoczonych - wyjaśnił asystent Kuttina Łukasz Kruczek.

Skoczkowie mają zapewniono kompleksową opiekę medyczną, ale w kadrze nie ma psychologa i, jak stwierdził Kuttin, to się nie zmieni. - W tym sezonie nie będziemy współpracowali z taką osobą. Ja będę dla tych chłopaków psychologiem, jeśli tyko zajdzie taka potrzeba - wyjaśnił.

Najważniejszym celem w zbliżającym się sezonie są oczywiście igrzyska olimpijskie w Turynie.

- Nie rozmawiamy z zawodnikami o igrzyskach, nie motywujemy ich olimpijskim startem. To byłoby szaleństwo! Teraz musza się skoncentrować na ciężkiej pracy fizycznej. To najtrudniejszy moment. Później na pewno z radością zaczną szlifować technikę na skoczni. A potem będą już pierwsze konkursy Pucharu Świata, Turnieju Czterech Skoczni i dopiero igrzyska. Nie można motywować tak odległą perspektywą, jak walka o olimpijskie medale. Muszą być głodni każdego kolejnego dnia, choćby treningowego - zakończył Kuttin.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje