Kuszczak zwraca na siebie uwagę

Tomasz Kuszczak, wykorzystując chorobę Edwina van der Sara, zagrał w meczu Premier League po raz pierwszy od 12 miesięcy. Zapomniany bramkarz Manchesteru United wykorzystał tę okazję, aby zwrócić na siebie uwagę rozważaniami o przyszłości w zespole.

Kuszczak, w spotkaniu z West Bromwich Albion, pomógł "Czerwonym Diabłom" w odniesieniu drugiego zwycięstwa w sezonie (2-1). Nie zmienia to jednak faktu, że przyszłość Polaka na Old Trafford jest mało ciekawa.

Reklama

Pierwszym bramkarzem bezdyskusyjnie jest Edwin van der Sar. 40-letni Holender po sezonie zamierza jednak zakończyć karierę. Niedawno do Manchesteru trafił Duńczyk Anders Lindegaard, ale cały czas spekuluje się, że po sezonie menedżer Alex Ferguson pozyska klasowego golkipera.

- Muszę poczekać na decyzję naszego menedżera. On zdecyduje się czy da mi więcej szans do grania czy mnie sprzeda. W tej chwili nic nie wiem na temat swojej przyszłości - mówił Polak po meczu z West Bromwich angielskim dziennikarzom.

- Edwin ma już 40 lat, ale kto wie jak długo będzie jeszcze w stanie grać. To wprawdzie może być jego ostatni sezon w United, lecz tak wielki klub potrzebuje kilku dobrych bramkarzy walczących o miejsce w podstawowym składzie. Chciałbym regularnie grać dla "Czerwonych Diabłów, lecz nie mam na to zbyt wielkiego wpływu - stwierdził, Kuszczak, który od czterech i pół roku jest rezerwowym, a w tym czasie wystąpił tylko w 56 spotkaniach.

- 1 stycznia miałem swój debiut w tym sezonie - żartował ze swojej sytuacji w zespole. - Jak każdy piłkarz mam swoje ambicje. Siedzę na ławce piąty kolejny rok. Zdobyłem dużo doświadczenia i jestem przekonany, że potrafię je wykorzystać. Chcę grać częściej niż raz na dwa czy trzy miesiące. W ten sposób nie da się niczego udowodnić.

Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Uwaga! | united | Tomasz Kuszczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje