Kraków chce się uczyć od Portugalii

- Stworzenie dobrego planu oraz wyznaczenie kluczowych dat w procesie przygotowania tak wielkiej imprezy, jak piłkarskie mistrzostwa Europy, jest warunkiem niezbędnym do jej udanej realizacji - uważa wiceprezes Portugalskiej Federacji Piłkarskiej (FPF) Angelo Brou, który był gościem konferencji "Eurolog '2012" w Krakowie.

Portugalia zorganizowała ME w 2004 roku, a Polska, wspólnie z Ukrainą, będzie gospodarzem tej imprezy w 2012 roku.

Reklama

"Podobnie jak Polska i Ukraina mieliśmy niespełna pięć lat na przygotowanie turnieju. Kluczowe okazało się opracowanie dobrego planu inwestycji oraz wyznaczenie kluczowych dat, które wyznaczały kolejne etapy przygotowań - od utworzenia spółki odpowiedzialnej za organizację imprezy, przez budowę stadionów, po terminy losowania eliminacji i grup turnieju finałowego" -powiedział Angelo Brou.

Wiceprezes FPF podkreślił, że ME to produkt należący do UEFA, który musi być przygotowany według ściśle określonych kryteriów. "Prawa marketingowe do imprezy należą do UEFA. To europejska centrala wybiera sponsorów głównych i partnerów telekomunikacyjnych, których udział w udanym przeprowadzeniu turnieju jest olbrzymi. Musieliśmy m.in. zapewnić skuteczne działanie sieci złożonej z 800 komputerów, 350 drukarek i 300 telewizorów. Portugalia jako organizator miała wpływ na wybór partnerów narodowych" - podkreślił.

Brou poinformował, że w procesie organizacji Euro-2004 przedstawiciele federacji i administracji rządowej w równym stopniu byli zaangażowani w pracę spółki przygotowującej turniej.

"Ściśle współpracowaliśmy z ministrami spraw wewnętrznych, gospodarki, transportu, finansów, no i oczywiście sportu. Chcę zaznaczyć, że w okresie przygotowań mieliśmy w Portugalii czterech ministrów sportu, więc w tym elemencie Polska zostaje jeszcze z tyłu. I te zmiany nie przeszkadzają w odpowiedniej organizacji imprezy, jeżeli praca jest kontynuowana i wszyscy mają świadomość celu" - podkreślił Portugalczyk.

Według niego, inwestycje w infrastrukturę przed Euro-2004 wyniosły w Portugalii miliard euro. 19 procent tej sumy stanowiły środki rządowe, 29 procent pochodziło od inwestorów prywatnych, a 52 procent z kredytów.

"Inwestycje muszą być jednak zrównoważone. Trzeba stale myśleć o ich wykorzystaniu po zakończeniu imprezy. Np. należy budować stadiony wielofunkcyjne, które później będą na siebie zarabiać" - powiedział, przyznając że cztery najmniejsze stadiony powstałe z okazji Euro-2004 nie są rentowne i przynoszą straty.

Brou przyznał, że dużym sukcesem Portugalii była sprzedaż aż 94 procent wszystkich biletów. "W turnieju z udziałem 16 drużyn nie wszystkie mecze cieszą się jednakowym zainteresowaniem kibiców. Uważam, że sprzedaż 94 procent wszystkich biletów była naszym sukcesem, bo to oznacza, że udało nam się wypełnić dziesięć stadionów niemal w całości" - powiedział.

36 procent wszystkich biletów trafiło do federacji uczestniczących w turnieju, a 33 procent do kibiców.

"Najwięcej wejściówek nabyli oczywiście Portugalczycy, ale niewiele mniej biletów kupili Anglicy. Nie wiem jak organizatorzy Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii poradzą sobie z tym, ale kibiców z Wysp Brytyjskich będzie pewnie dużo mniej, bo Anglia i inne tamtejsze reprezentacje przegrały eliminacje. Z drugiej strony cieszyć się mogą m.in. Polacy, bo ME bez Anglików oznaczają większą możliwość nabycia biletów dla fanów z innych krajów" - dodał Brou.

Zwrócił także uwagę na przejrzystość, transparentność wszystkich działań. "Brak jakichkolwiek oskarżeń o korupcję to także nasz sukces" - podkreślił. Wskazał także na niższe koszty organizacji turnieju niż w przypadku ME-2000 w Belgii i Holandii oraz MŚ 2006 w Niemczech. "Wpłynęła na to m.in. dobra wydajność pracy" - dodał.

"Udało nam się przygotować fajną imprezę i zrealizować wszystkie zamierzenia. Osiągnęliśmy cele sportowe, kulturowe, gospodarcze, społeczne, wykorzystaliśmy okazję do wielkiego rozwoju naszego futbolu i całego kraju. Wielu ludzi na nowo odkryło Portugalię, a sami Portugalczycy zyskali poczucie olbrzymiej wspólnoty. Mimo że w trakcie przygotowań dopadła nasz kraj recesja, wszyscy się zjednoczyli w jednym celu i wspólnie go zrealizowali" - podkreślił.

Wiceprezes FPF przyznał, że gospodarze ME przed trzema laty popełnili tylko dwa błędy. "Mamy tylko dwa negatywne doświadczenia związane z organizacją ME. To dwa przegrane mecze z Grecją, ze szczególnym uwzględnieniem tego w finale. Gdyby nie to, nasz sukces byłby pełny" - zakończył Angelo Brou.

"Eurolog '2012" to dwudniowa konferencja w Krakowie z udziałem przedstawicieli świata polityki, biznesu, turystyki i mediów, która ma m.in. pomóc odpowiedzieć na pytanie "Jak wygrać Euro-

2012?".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Kraków | impreza | Portugalia | Euro 2012 | uczyć | procent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje